środa, 6 lutego 2013

„Żonglujący Światami”…




„Żonglujący Światami”…

Witam Radośnie Melomanów:)
Zaznaczam, że nie jestem mistrzem sztuki oratorskiej, to tylko garść moich przemyśleń, emocji i uczuć związanych z tym zespołem i tym albumem….Ktoś zapyta, dlaczego to napisałem. Od dłuższego czasu jestem na Grupach Muzycznych. 


Moja Grupa to HOLOGRAPHIC SOUND ALCHEMY.

Pisuję tam sobie od czasu do czasu...Taki kaprys...
Zawsze chciałem, żeby właśnie w taki sposób uczestnicy w takich miejscach w taki sposób dzielili się swoimi pasjami. Mówili i pisali o Muzyce. To tylko mój przykład nie mówię, że każdy musi właśnie w ten sposób postępować. Tak jak wspomniałem, to tylko mój osobisty przykład. Nikogo nie namawiam do naśladownictwa. Napisałem to dla tych osób, które nie tylko słuchają Muzykę, ale przede wszystkim ja słyszą. Tak to sztuka, to wyższy poziom odbioru i wrażliwości muzycznej. Jeśli komuś to nie odpowiada, to od razu informuję, nie czytaj, żebyś uniknął rozczarowania nikt nikogo tutaj do niczego nie zmusza, tym bardziej ja. Jeśli natomiast masz odwagę, aby się z tym zmierzyć, to zapraszam do dyskusji, jeśli nie zawracaj sobie tym głowy i żyj dalej po swojemu. Powtarzam to tekst dla wybranych.…Nic na siłę…To tylko moje spojrzenie na Świat Muzyki. Powiem tylko tak ja znalazłem odwagę, aby się z tym tematem zmierzyć, doceńcie to, jeśli Ty masz odwagę to przeczytać i ocenić…To z mojej strony szacunek..
Dokładnie 4 lutego była rocznica opisywanej. Dlaczego to napisałem z prostej przyczyny, bo jestem Melomanem. Być może dzięki temu zachęcę także innych słuchaczy do zapoznania się z tym właśnie albumem. Od razu śpieszę napisać, aby uniknąć dodatkowych pytań. Tak to mój autorski tekst, z czego korzystałem, jest na końcu w stopce, ale było tego niewiele…Przede wszystkim wykorzystałem przy pisaniu tej recenzji z albumu zespołu Queen!”Innuendo” i własnych zmysłów, w tym zmysłu słuchu u swojego Umysłu i serca…Pozdrawiam!




Jest taki Album, który jest dla Nas Wszystkich Kochających Muzykę bardzo ważny. Jest taka Muzyka, na której się wychowaliśmy. Jest taki czas, aby o tym napisać. Kiedy pierwszy raz usłyszałem Bohemian Rhapsody „powaliło mnie na ziemię”. Podobnie było, kiedy pierwszy raz słuchałem Pink Floyd, Led Zeppelin, Deep  Purple, Black Sabbath, Genesis….
Na początek zmierzyłem się z zespołem  Queen, …bo sprzyjają ku temu zarówno czas jak i miejsce w historii. Dlaczego ten album jest dla mnie taki ważny? Jest to świadectwo, żywe świadectwo człowieka, które powstało w ówczesnym czasie rzeczywistym. Człowieka Artysty, który przygotowywał się do przejścia na „drugą stronę Tęczy

„Królowa” narodziła się w Stolicy Muzycznej Świata – Wielkiej Brytanii w samym jej sercu w Londynie w 1970 roku. Zespół założyli,  Brian May,  Roger Taylor i Freddie Mercury. Rok później do grupy dołączył John Deacon.

Zespół w składzie:

Freddie Mercury – śpiew, i instrumenty klawiszowe, gitara
Brian May – gitary, śpiew, instrumenty klawiszowe
Roger Taylor – perkusja, śpiew, instrumenty perkusyjne, instrumenty klawiszowe, gitara
John Deacon – gitara basowa, instrumenty klawiszowe

Co ich tak naprawdę wyróżnia w Panteonie Sław Muzycznych? Czym tak naprawdę zapisali się w Annałach Historii Muzyki Rockowej?
Odpowiedź jest prosta. Zespół Queen tworzą wspaniali Muzycy, Prawdziwi Artyści, Prawdziwi Wirtuozi Instrumentów. Każdy z nas pamięta właśnie mistrzowskie solówki i popisy na gitarze Briana Maya. Każdy z nas pamięta wspaniałą sekcję rytmiczną. basistę Johna Deacona i perkusistę Rogera Taylora. To jedni z najlepszych Muzyków, jakich odkryli ludzie, aby cieszyć ich Twórczością Nas Słuchaczy. Ale mimo tego , że w zespole było tylu wspaniałych Muzyków, mimo tego ,że byli mistrzami w swojej dziedzinie ,mimo tego ,że byli i są ponadczasowi w tym co tworzą ,nie byłoby zespołu w takiej formie, gdyby nie postać lidera, frotmana kontrowersyjnego Freddie  Mercury. To on odcisnął takie piętno, na twórczości zespołu Queen, że już na zawsze ta grupa kojarzyć się nam będzie właśnie z nim. On także jest pomysłodawcą nazwy zespołu, projektantem. To on wyznaczył kierunek artystyczny, w jakim zmierzał zespół Queen. Z tym niepozornym człowiekiem z wyglądu, ale wielkim obdarzonym Artystyczną Duszą i oddanym całym sobą Artystą. Jego historia Życia to pasmo wspaniałych wzlotów, sukcesów …jak i upadków z „dużej wysokości”. Aż do tragicznego, finałowego. Końca jego linii życia. Ale w tej smutnej historii pozostała dla nas słuchających nadzieja w spuściźnie, jaką pozostawił po sobie Freddie Mercury. Wszystko, co robił muzycznie było doskonałe, było dopracowane po mistrzowsku. Mimo, że żył na krawędzi, ale nie nam oceniać jego życie. Jego los i Jego wybór…Głos, jaki posiadał to ewenement w zespołach rockowych. On był Tenorem. Z powodzeniem mógłby śpiewać i cieszyć uszy słuchaczy w największych salach operowych świata.Ale dla nas Melomanów na szczęście pokochał język przekazu rockowego. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje z jednej strony, to prawda, ale z drugiej strony przez całe Nasze życie stajemy przed dylematem wyboru typu „mieć, czy być”. Prowadzimy czy też z sobą wewnątrz czy też z innymi dialog na temat naszych fascynacji, co lubimy, a co nie. Stajemy przed wyborami i o nich mówimy, dzielimy się sobą z innymi…A więc jak widać o gustach się nie dyskutuje, ale cały czas to robimy. Nie uciekniemy od tego.
Piszę to wszystko, dlatego, że Dzisiaj 4 lutego Wszyscy Melomani i Fani Queen obchodzą swoje Muzyczne Święto. Dokładnie 22 lata temu został wydany album „Innuendo”.Dokładnie w 1991 roku stan wokalisty Frediego pozostawiał wiele do życzenia. Ale stał się Cud. Ta płyta brzmi doskonale, sam Freddie wspiął się na tym albumie na sam szczyt sztuki wokalnej. Głos brzmi doskonale, można powiedzieć, jak nigdy dotąd, ale bym skłamał. Powiem tak brzmi tak samo doskonale, jak przez całą karierę wokalną. Pewnie wiedząc, że za chwile „zamknie za sobą drzwi”…znalazł w sobie tak ogromne pokłady mocy twórczej, aby odejść z PRZYSŁOWIOWYM „przytupem”, w glorii chwały, a nie, jako zapomniany Artysta. I stało się to, czego nawet nie spodziewali się pozostali Muzycy zespołu Queen. Tym albumem zapisali się już na zawsze w Historii Muzyki Rozrywkowej.

„Trzeba zejść ze sceny niepokonanym”, Freddie przegrał ze swoimi słabościami, przegrał ze swoja chorobą. Ale dla nas pozostał zwycięzcą, obronił się Muzyką, którą tworzył. Zwyciężył śmierć, bo pozostał po nim znaczący ślad w postaci wyrytej ścieżki na płycie. Zwyciężył śmierć swoją odwagą, tym, że nie poddał się do samego końca. Nie wiem, czy ktoś z nas na jego miejscu byłby tak odważny aż do ostatniego tchnienia, do ostatniego zapisu linii na wykresie elektroencefalografu. Linia Życia przerwana, ale gdzieś tam na Nieboskłonie Błękitu, jego potężny i donośny głos brzmi jak dawniej. Pewnie śpiewa.. Ha ha ha! Uczy śpiewać Chóry Anielskie. Bo kto jak nie on powinien to robić. Żył jak chciał i odszedł tak jak sobie zaplanował, „niepokonany i w glorii chwały muzycznej”. Do dzisiaj pamiętam to, co go zawsze wyróżniało jego uśmiech. Radość, którą potrafił zarazić innych, w tym nas odbiorców, słuchaczy. Freddie całe życie szukał Miłości, kochał i dalej szukał. Czy ją znalazł? Na pewno na swój sposób był szczęśliwy, ale był także szczęściarzem. Uwielbienie tłumów, rzesze słuchaczy, piski fanów i fanek na koncertach. Muzyczny Show-biznes. Jego świat, jego fascynacje, jego życie. Bo przecież, jeśli by nie był to nie zaśpiewałby w tak cudowny sposób tylu cudownych utworów. Które do dzisiaj nucimy podczas porannego prysznicu, i nie tylko?

Innuendo w dosłownym tłumaczeniu to - insynuacja, wycieczka. Powiem tak dla mnie ta płyta, to Miłosna ścieżka Freddie. On nam chce powiedzieć poprzez tytuł tej płyty, kochałem Was. Nagrałem ten album dla siebie, ale także dla Was, słuchaczy. Album „Inniuendo” to majstersztyk pod każdym względem. Zawarte są na nim oprócz wspaniałego przekazu w warstwie merytorycznej, tekstowej, także wszystkie najlepsze elementy muzyczne znane z całej kariery zespołu Queen.Każdy Muzyk dodał na nim od siebie to, co miał w sobie najcenniejszego, najwartościowszego. Freddie natomiast aż do bólu dzieli się na nim sobą. Tak jakby w zawartych tekstach chciał się podzielić z Nami tym, kim jest i co go wypełnia. Ten album mimo bliskiego „odejścia poza czas i przestrzeń” to nie jest wbrew pozorom „krzyk rozpaczy”. Moja Intuicja mi podpowiada, że to głos radości. Zobaczcie „ja kochałem to, co w życiu robiłem i teraz na sam koniec, chcę się jeszcze raz podzielić z Wami tym, co we mnie gra, co mnie wypełnia. Chce abyście zapamiętali mnie na długo, na zawsze. Tak właśnie zaśpiewał, że pamiętamy go do dzisiaj. To paradoksalne, ale z jednej strony podczas słuchania „innuendo” spływają mi łzy po policzku, z drugiej zaś wypełnia mnie radość, że mogę się napełniać do woli tym cudownym dźwiękiem…

Innuendo

Lista utworów

1. "Innuendo" – 6:31 (słowa: Roger Taylor, muzyka: cały zespół, w większości Freddie Mercury)
2. "I'm Going Slightly Mad" – 4:22 (Freddie Mercury)
3. "Headlong" – 4:38 (Brian May)
4. "I Can't Live With You" – 4:34 (Brian May)
5. "Don't Try So Hard" – 3:39 (Freddie Mercury)
6. "Ride The Wild Wind" – 4:43 (Roger Taylor)
7. "All God's People" – 4:21 (Freddie Mercury, Mike Moran)
8. "These Are the Days of Our Lives" – 4:16 (Roger Taylor)
9. "Delilah" – 3:35 (Freddie Mercury)
10. "The Hitman" – 4:57 (Freddie Mercury, Brian May, John Deacon)
11. "Bijou" – 3:37 (Freddie Mercury, Brian May)
12. "The Show Must Go On" – 4:36 (Queen, głównie Brian May)

Okładkę Płyty zdobią rysunki XIX francuskiego artysty Grandville”.Nie bez powodu okładkę zdobią te rysunki. Jeden z nich jest zatytułowany „Żonglujący Światami”. Co Autor miał na myśli podczas jego tworzenia? Czy to, że żyjemy jak w Matrixie i nie mamy wpływu na nasz los, a ktoś bawi się naszym życiem? Czy też pokazał na nim, że powinniśmy mieć dystans do siebie, do innych ludzi i otaczającego nas Świata? Bo „Życie jest kruchym snem” i ani się obejrzymy, a linia naszego losu może zostać bezpowrotnie przerwana? Tak zbyt dużo przykładamy uwagi do rzeczy często nie istotnych, bez znaczenia. Wyobraźcie sobie, co sam Freddie by oddał za to, by dalej żyć, kochać, być kochanym i tworzyć. Był przecież w najlepszym okresie twórczym. To był szczyt jego kariery, nie schyłek. Tak ja bym się skłaniał do tej drugiej wersji, gdzie Autor ma na myśli, abyśmy mieli do siebie więcej dystansu i szanowali to, że żyjemy. Że możemy radować się tym cudownym powietrzem. Ja przynajmniej życzyłbym sobie, żeby tak właśnie było. Ale ten obrazek to także pochwała dla radości, z chwili ulotnej, z przeżywania tego, co nas otacza i wypełnia.
Ten album składa się z 12 kompozycji. Dla mnie to koncept album z wyraźnym przesłaniem Freddie dla nas tych, którzy pozostali jeszcze na tym „padole ukochanym” zwanym ziemią. To tak, jakby Freddie opowiadał nam o swoim życiu. On nam potomnym mówi „Ludzie cieszcie się, radujcie, kochajcie i dajcie się kochać, zobaczcie, jakie to cudowne uczucie dzielić się sobą, dzielić się tym, co nas wypełnia. Przecież możecie wszystko. Dokonajcie tylko w swoim sumieniu słusznego dla Was wyboru. Ja wybrałem. Was to także czeka. Czy jesteście szczęśliwi? Ja na pewno byłem”…Takimi słowami przemawia do mnie na tym „uskrzydlonym” albumie sam Freddie wraz z pozostałymi Muzykami z zespołu Queen. Ten album to Synergy dźwięku i tekstu. Jest jak noc i dzień. Jest na nim wszystko. W końcu Freddie pozostało już zaledwie kilka chwil życia, istnienia. To mało czasu, a jednak sprostał zadaniu. Zawarł na tym albumie tyle treści, tyle treści, tyle treści.Wiekopomny przekaz. Czy Artysta ma wpływ na swoje życie, na pewno w większym lub mniejszym stopniu, ale ma. Ten album to jedność na wszystkich poziomach, zarówno tych „widzialnych jak i niewidzialnych”. Czy można nagrać, coś równie wspaniałego? Zespól Queen na albumie „Innuendo” właśnie tego dokonał.
Album otwiera niczym swoje cudowne podwoje utwór tytułowy „Innuendo”.Tak jak zacząć, to właśnie od tego kawałka. Nie mogli dokonać lepszego według mnie wyboru. Utwór tytułowy siła, moc i energia. Moc równa mocy siły bomby atomowej. Żeby była jasność mam tutaj na myśli tylko punkt odniesienia. Ta energia pozostanie z nami do ostatniego taktu. Tutaj nie ma słabych fragmentów. Tu wszystko jest zaplanowane i przemyślane do perfekcji. Po mistrzowsku zagrane i zaśpiewane. Pierwsze takty „Innuendo” i zaczyna się ta fascynująca podróż, do której zaprasza nas „Królowa”.

Insynuacja

Dopóki słońce wisi na niebie, a pustynia ma piasek
Dopóki fale roztrzaskują się na morzu i spotykają z ziemią
Dopóki jest wiatr, i gwiazdy, i tęcza
Aż góry rozpadną się w równiny
Tak, będziemy próbować nadal
Iść tą cienką linią
Będziemy próbować nadal
Po prostu wyprzedzać nasz czas
Dopóki żyjemy według rasy, koloru skóry lub wyznania
Dopóki rządzą nami ślepe szaleństwa i czysta chciwość
Tradycje, zabobony, fałszywe religie dyktują nam jak żyć
Przez wieczność, bez końca
Tak, będziemy próbować nadal
Iść tą cienką linią
Będziemy próbować nadal
Aż do końca czasu
Aż do końca czasu
Przez żal, przez całą chwałę
Nie obrażaj się o moją insynuację
Możesz być czymkolwiek chcesz
Po prostu przemień się w to, czym myślisz, że zawsze mogłeś tym być
Bądź wolny ze swoim tempem, bądź wolny, bądź wolny
Zrzeknij się swego ego - bądź wolny, bądź sobą
Jeśli jest Bóg lub jakaś sprawiedliwość na tym świecie
Jeśli jest cel, powód do życia lub śmierci
Jeśli jest odpowiedź na pytania, które czujemy się zobowiązani zadać
Pokaż siebie - zniszcz nasze lęki - zdejmij swą maskę
Tak, będziemy próbować nadal
Iść tą cienką linią
Będziemy się nadal uśmiechać
I cokolwiek się stanie
Będziemy próbować nadal
Po prostu będziemy próbować nadal
Aż do końca czasu
Aż do końca czasu
Aż do końca czasu

Mam wrażenie, że Zespól cofnął się w czasie, tak jakby ta płyta została nagrana w latach 70.W latach największej świetności Muzyki Rockowej. To, co mi się tutaj podoba, to Artyści są wierni swojej Muzyce. Nie zaprzedali się postępującej komercji. Oni są dalej sobą…i to słychać w każdej nutce na tym albumie.Fredie to nie jest typowy wokalista rockowy. To Śpiewak Operowy, Rockowy śpiewak Operowy….Pierwsze takty i…odliczanie jakby do startu …one, two, three,four..I słychać potężne uderzenie perkusji Rogera Taylora. Jakby Niebo rozwarło swoje podwoje i słychać tam z góry głos Boga. Odliczanie Freddie i potężne uderzenie i pochody gitary basowej John Deacon. Jak ta sekcja brzmi? Im dalej tym dźwięk staje się jeszcze bardziej gęsty. W tle pasaże instrumentów klawiszowych Hammonda. Im dalej tym piękniej. Wreszcie w pełnej okazałości wychodzi niczym „wąż” na powierzchnię gitarzysta Brian May.Dalej jest jeszcze piękniej i piękniej…i piękniej. Ten wspaniały pochód „trupy cyrkowej” uzupełnia, niejako spina klamrą wokalnie Freddie Mercury. I pomyśleć, że tak potrafi śpiewać człowiek, Artysta, który za chwilę, zamknie powieki. Dalej jest tylko piękniej. Z nicości pojawia się doskonała solówka flamenco. W utworze tytułowym gościnnie wystąpił Steve Howe z zespołu Yes, grając na gitarze hiszpańskiej.
Hiszpańskie inklinacje na albumie Queen. Czego tu nie ma, mniej czasu by to zajęło opisywanie, czego tu nie ma? Skupię się, zatem na tym, co tutaj jest. A jest na przykład odwołanie do „Bohemian Rapshody”.To nie jest powielanie tego utworu, to tylko wielka inspiracja. Muzycy przypominają, jak gdyby robili sobie muzycznie rozliczenie. W tle wielogłosowość tak znana z wcześniejszych albumów zespołu. Pokuszę się o taką ocenę, na swój własny użytek, że jeśli album „Innuendo” miałby się zawierać w tym jednym utworze, to zespól zawarł w nim praktycznie wszystko.Podał nam „pigułkę”, w której pokazał wszystko w warstwie muzycznej i tekstowej, co wypełniało Queen prze całą jego dotychczasową karierę….
Freddie śpiewa: „Dopóki słońce wisi na niebie, a pustynia ma piasek…będę, będziemy próbowali nadal”…Nic nas nie powstrzyma przed naszym ludzkim doświadczeniem, przed próbowaniem, nawet za cenę naszego życia, albo zwłaszcza za cenę naszego życia”. Bo kim byśmy byli gdybyśmy nie doświadczali, to przecież nasze ludzkie doświadczenie ma brzemienny wpływ na nasze losy. To nas wyróżnia na tle innych istot żywych. Człowiek to istota myśląca. Mamy wolność, mamy prawo wyboru. Możemy wszystko. Dopóki. Będę próbował. Freddie niczego nie żałuje. Czy to nie cudowny stan potencjalnego Szczęścia żyć i być Tu i Teraz? Być szczęśliwym, i jeszcze głośno o tym mówić? Nie bać się o tym mówić. Ilekroć słucham przesłania Freddie , tym bardziej zastanawiam się nad swoim życiem. Czy ja także potrafię żyć Tu i Teraz? Mówić otwarcie o swoim doświadczeniu, o swoim szczęściu? Teraz na pewno tak…tak teraz to potrafię. Potrafię dzisiaj gloryfikować życie. Bo przecież ono „Cudem jest”. Pamiętajmy zawsze o tym, nie tylko dzisiaj czytając te słowa, ale w każdej myśli w Teraz. Flamenco, dla mnie to symbolika radości, mimo, że w nim występują także elementy melancholii. Ta gitara niesie ładunek radości. Mam wrażenie, że symboliczny Torreador stanie do walki z Bykiem. W tej roli kobieta. To odwieczny problem ścierania się tych dwóch energii męskiej i żeńskiej. Energii, które się wzajemnie uzupełniają, które tworzą jedność, które nie mogłyby istnieć jedno bez drugiego. Gdyby nie było tych dwóch aspektów o odmiennym potencjale, nie byłoby zarówno nas jak i życia a co za tym idzie doświadczenia. Torreador w czarnym stroju i Kobieta w purpurowej sukni. Symbolika życia. Symbole dynamiczne w życiu człowieka. Freddie śpiewa nam o swojej radości, mówi: „Zobaczcie jestem człowiekiem, mimo tego wszystkiego, co mnie spotkało jestem szczęśliwy…… Cierpienie to niewiedza. Nikt nas nie nauczył, tak naprawdę jak żyć…a więc sami doświadczamy. Uczymy się na swoich błędach. Ale to nam jest przypisane, nauka tu na ziemi i doświadczenie. Freddie śpiewa: „Zabij swoje lęki, pozbądź się tego balastu, który Ciebie zatrzymuje przed osiągnięciem realizacji marzeń, przed samo urzeczywistnieniem”. Przez usta Freddie przemawia jakaś Wyższa Istota. Która mówi nam jak postępować, jak żyć? Jak nie stosować w życiu żadnych „protez”, dzięki którym będziemy się podpierać, zamiast czuć się wolnymi ludźmi? Mówię Ci „zabij swój lęk…”najpierw posłuchajcie mojego przesłania śpiewa Freddie…pamiętajcie, że jesteście ludźmi, jesteśmy równi i tacy sami”. Tak na poziomie człowieczeństwa nie ma między nami różnic. Różnimy się dopiero na poziomie koloru skóry, przynależności państwowej, wiary, wyznania i światopoglądu. Może warto się tego teraz „pozbyć, aby poczuć prawdziwą wolność w skrzydłach. Jesteśmy Istotami Boskimi, jesteśmy Aniołami…Rodzimy się Aniołami i jako Anioły odchodzimy. Rób, co chcesz, ale bądź wolnym człowiekiem. Nie sprzedaj swojej wolności, nie pozwól jej zatracić. Nie pozwól sobie, aby było inaczej, nawet, jeśli inni wokoło twierdza inaczej. Walcz o swoje życie, walcz o swoją wolność…będę próbował nadal”….
Ale przecież to jeszcze nie koniec, to dopiero początek….Kontynuujmy naszą muzyczna podróż….

Pora na utwór drugi na tym albumie…

"I'm Going Slightly Mad"

„Jestem nieco szalony”. Bo taki był Freddie. Bo takiego chcieliśmy zawsze postrzegać. Takiego innego odróżniającego się na tle zwykłych „zjadaczy chleba”. Artysta musi być dla nas wzorem, autorytetem. Chcemy się z nim utożsamiać słuchając tego, co ma nam do przekazania. A ma, o czym mówić. Sens jest taki „oczywisty”, Freddie przeżył jakby urzeczywistnienie jaźni, jakby mówił do nas :” Wy myślicie, zastanawiacie, się, analizujecie, …a ja już wiem, …dlatego uważają mnie z szalonego człowieka. Ale ja już poznałem sens tego wszystkiego, bytu na ziemi. Popatrzcie Natura do was przemawia, kwiaty mówią do Was, czy potrafisz słuchać, słuchać i wyciągnąć wnioski”… W tym szaleństwie, o którym śpiewa Freddie , jest jakaś metoda. Być może dla nas jeszcze dzisiaj trudna do zrozumienia, ale może kiedyś tam…uświadomisz sobie wszystko to, co oczywiste. „Ale dzisiaj Jestem wariatem, nie rozumiesz mnie. Analogicznie przypomina mi to stan, jaki osiągali polscy poeci zwani „wieszczami”. Przypomina mi to stan „Wielkiej Improwizacji”: „A imię Jego czterdzieści i cztery”…Jest taka dalekowschodnia myśl, że „mędrzec widzi w lustrze, twarz głupca, głupiec przeciwnie”. „To odwaga mówić o sobie szalony, Jestem szalony”. Przecież Freddie to człowiek odważny, właśnie nas o tym pragnie przekonać. On wieszczy…Tak na pewno w tym szaleństwie jest jakiś sens i on o tym wie…Jestem talią bez jednej karty”…Jestem szalony…a może to świat oszalał…nie Ja…”Moja droga zupełnie, nie jarzysz…a co u Ciebie”…?Figura retoryczna…A co nas czeka w warstwie muzycznej na pewno na wejście mocne dźwięki klawiszy…a potem jak zwykle mocne wejście sekcji rytmicznej i w konsekwencji wokal Freddie. Utwór nieco spokojniejszy, wręcz wyciszony w stosunku, co do tytułowego „Innuendo”.Zespól daje nam chwile muzycznego wytchnienia. Freddie jest także wyciszony, nie tyle śpiewa, co melodeklamuje, dopiero w końcowym momencie słychać ponownie siłę w jego głosie. Tak jakby opowiadał historię. Aby się skupić na przekazywanej treści należy nieco ściszyć głos i to właśnie czyni, …ale śpiewając „Jestem szalony”, ma tego świadomość i pogodził się z tym faktem…

„Headlong”

Trzeci utwór na płycie w dosłownym tłumaczeniu „na oślep”.”…I rzucasz się na oślep”. Utwór w swojej wymowie bardzo dynamiczny. Przypomina najlepsze dźwięki z albumów zespołów hard rockowych. Mocna sekcja rytmiczna i głośna gitara. Chórki tak bardzo znane z produkcji „Królowej”. Oczywiście Freddie jakże dynamiczny w śpiewie. Jakbym słyszał dynamikę Led Zeppelin i gitarę Maya porównałbym z dźwiękiem gitary Page. Ta sama dynamika i siła. Mocny fragment. Współcześnie jakby moc Metallica. A co słychać w warstwie tekstowej…Freddie stawia pytanie: „Myślisz, że jesteś tak silny”. Cel musisz osiągnąć swój cel. Myślisz, że jesteś tak silny? Przecież nic nie jest w stanie Ciebie powstrzymać, widzisz przed sobą tylko cel. Cel wyznacza Tobie Twój kierunek działania”. To rockowa „jazda bez trzymanki” zarówno w warstwie tekstowej jak i muzycznej. „Trzymaj się mocno, bardzo mocno, żebyś nie wypadł na zakręcie. W końcu szaleństwo, a rozum pozostał daleko w oddali, gdzieś tam za oknem. Ale nic, nic na to nie poradzisz”… śpiewa Freddie.

…” Wkrótce ogień szaleć zaczyna
I czyni ich więcej niż na wpół szalonymi”…

"I Can't Live With You"

W dosłownym tłumaczeniu „Nie mogę żyć z Tobą”. To kolejny bardzo szybki i dynamiczny utwór. Przywołuje najlepsze dokonania zespołów hard i art rockowych takich jak Yes czy też Genesis.
Ale to moje odczucia. Znowu powrót mocnego, świeżego głosu Freddie. Muzycznie sekcja i wokale brzmią jak wycięte z lat 70 tych. Wspaniałe brzmienie Brian May także nie pozwala o sobie zapomnieć, „dekorując” kolejne sekundy tego utworu swoimi krótkimi dynamicznymi solówkami. Dalej jakbym słyszał Yes z okresu albumu „90125” i ”Owner of a Lonely Heart” oczywiście mam tutaj na myśli aspekt pozytywny tego brzmienia. Ale mimo tego odwołania, to dalej brzmi jak Queen. Wokalnie słyszę w głosie Freddie „frazy” samego Roberta Planta. Blues - rockowe pasaże muzyczne. A co słychać w warstwie tekstowej. „Nie mogę żyć bez Ciebie, ale nie mogę z Tobą. Nie mogę od Ciebie odejść, ale trudno mi zostać”... Taka huśtawka. Freddie ponownie staje przed trudną sztuką wyboru. „Co mam wybrać, co będzie dla mnie, a co będzie dobre dla drugiej strony? Zjawisko Miłości. Czy trzymać się kurczowo partnera, w związku, czy dać mu większą swobodę, większe poczucie wolności? Freddie się wacha, nie chce skrzywdzić swojej drugiej połowy. Prawdziwa Miłość daje wolność, uskrzydla, przynosi radość i daje poczucie szczęścia. Jak kochasz, to mimo tego stanu Serca i Umysłu rozgrywającego się na granicy szaleństwa, to jednak cudowne uczucie. Miłość „zabiera kochankom powietrze”, „dusi jak wąż”, ale daje także uczucie czegoś więcej, jakiejś bliskości. Poprzez drugiego człowieka, dotykamy choćby tylko przez „zasłonę” i tylko przez krótką chwilę Sacrum. Namiętności rządzą się swoimi prawami. Czasem trudno jest nam nad nimi zapanować. Freddie o tym wie, ma tego pełną świadomość. Na końcu powtarza „Wiem, już wiem nie mogę żyć bez Ciebie, nie mogę żyć bez Ciebie…Nie mogę żyć bez Ciebie. Zwycięstwo Miłości mamy nadal siebie ,na milion lat siebie…Baby, Baby, Baby”…

"Don't Try So Hard”

„Nie staraj się tak bardzo”…Ten utwór to chyba ostateczny rozrachunek z życiem Freddie. Pogodził się już z tym, co go w życiu spotkało. Jakie to ważne pogodzić się ze sobą w godzinie przejścia na „Drugą stronę tęczy”…Mówi nam to z takim spokojem w głosie, nawet mu nie zadrżał głos. To ballada rockowa.Dla mnie takie muzyczne „Schody do Nieba” Led Zeppelin. Bo to właśnie są dla Freddie „Schody, gdzieś tam w nieznane. Ja widzę przed sobą zasłonę z mgły i gdzieś tam na końcu tej drogi przebija się światło…cel naszej wędrówki tu na ziemi. „Nie rób nic na siłę. Bądź swobodny w tym, co robisz podaje nam wskazówki, uczy nas z własnego doświadczenia. Pozwól sobie na doświadczanie, nie obawiaj się, jeśli upadniesz. Po każdej klęsce jest wzlot do góry, po każdym upadku jesteś w stanie się podnieść. Ciesz się każdym kęsem, każdym momentem życia. To takie ważne, zdobyć taką umiejętność. Dziękuj swoim szczęśliwym gwiazdom. Zawsze jest nadzieja, ona odchodzi ostatnia. Doceniaj każdy chwilę w życiu, tak jakby była ostatnią. Nie staraj się tak bardzo. Niczym w Desideracie pada komentarz, „Nie słuchaj głupców, te wszystkie wymyślone zasady, które nas oddzielają od naszej Miłości, od naszej wolności. To wszystko tworzą głupcy. Pamiętaj nie daj się w tym zatracić, to tylko głupcy. Bądź sobą”... Można jeszcze dodać „Żyj i daj żyć innym”. W podsumowaniu Freddie wykrzykuje „To piękny świat, to proste życie dla mnie. Nie staraj się tak bardzo….

, …„Kiedy burze szaleją wokół ciebie
Zostań dokładnie tam gdzie jesteś”…

Muzycznie utwór zaczyna się od flażoletów na gitarze Briana Maya. Zaraz po tym rozlega się delikatny głos Freddie Mercury. W tle słychać instrumenty klawiszowe ,tak charakterystyczne dla zespołu Queen ,ale także Genesis i Rick Wakeman. I mocne wejście perkusji i ten wspaniały dźwięk gitary basowej. Głos Freddie potrafi „przebić się przez najtwardszą skałę, i skruszyć ją na proch”. Nie ma dla niego granic, przebija się do naszej świadomości. Gitara Maya jest w wymowie melancholijna rejestry, bardzo wysoko osadzone. Ta gitara podobnie jak wokal przeszywa na wskroś…i oto właśnie chodzi, aby dotrzeć do naszego Serca i Umysłu. Freddie raz jest w tym utworze bardzo delikatny, subtelny, aby w innym fragmencie uderzyć w Nas z całej siły „wokalnego dzwonu”. Cóż to za solówka Maya. Czy gitara może jeszcze bardziej „łkać i ronić łzy” w naszym Sercu?…

"Ride The Wild Wind"

„Ujarzmij dziki wiatr”. Nie wiem czy tylko ja ,ale słyszę pobrzmienia Pink Floyd, Rogera Watersa z albumu „The Pros & Cons Of Hitch Hiking” a nawet współczesnego Archive, Oczywiście wiadomo ,kto inspirował się kim. Zresztą należy tu nadmienić ,że wiele zespołów inspirowało się zespołem Queen. Ponownie bardzo szybki i dynamiczny rockowy kawałek. W wyobraźni siedzę za kółkiem sportowego jaguara i pędzę przed siebie z otwartym szyberdachem a moje włosy rozwiewa mi pędzący wiatr. Warstwie tekstowej Freddie namawia nas: „Żeby nie czekać, już teraz podjąć decyzję. Bo czasu mamy niewiele. Spieszmy się mamy wszystko, co nam do szczęścia potrzebne, więc korzystajmy z tego dobrodziejstwa. Nie czekaj, działaj. Freddie namawia nas do podjęcia szybkiej decyzji i działania”... Porównuje szybkość działania do pędzącego sportowego samochodu i wiatru. Co muzycznie gitara, a raczej dwie gitary solo i bas, sekcja i pędzimy, szybko przed siebie...Ten sposób gry muzyków przywołuje w naszej wyobraźni uczucie pędu, uczucie wiatru. W tle słychać efekty pędzących samochodów. Ten utwór wyraźnie pobudza do działania naszą wyobraźnię. Jest głośno i gęsto muzycznie. Tyle się dzieje w jednej chwili. Gitara Maya wręcz „leci w powietrzu razem z perkusją Taylora w pędzącym wirze powietrza”. Solówki są bardzo szybkie wszystko tu jest szybkie nawet głos Freddie. A „kibice w tle poganiają nas do działania. Niczym na stadionie brytyjskim podczas meczu reprezentacji Anglii. Na pewno efekt został osiągnięty. Freddie jednak nie chce pozostać w tym pędzie sam , jednak wie , że potrzebuje swoją drugą połowę. Wtedy taka podróż ma sens. O wiele jest piękniej być ze swoja Miłością. Spieszmy się…Ujarzmij dziki wiatr…

...Pozwól mi wziąć twą dłoń, 
pozwól mi być Twoim przewodnikiem”…

"All God's People"

„Cały lud Boży„ To utwór w stylu Gospel. Wybuch Radości. „Cieszmy się i dzięki za Nasze Życie”. Po tym jak Freddie pogodził się już z własnym losem, przyszedł czas na wybuch radości. Teraz staje się jeszcze bardziej moralizatorski w swoim przekazie. On już nie tylko mówi, on naucza. Staje się dla nas „drogowskazem” na naszej drodze życia. Czy jak postępować, jak żyć? „Wszyscy jesteśmy Narodem Boga, wszyscy Jesteśmy Dziećmi Boga. Bądźmy dobrzy, pomagajmy innym potrzebującym, patrzcie jak wspaniały jest Wasz Pan. Chwała, Chwała, po trzykroć Chwała mu za to. Freddie staje się Mistykiem. W zastępstwie Boga uczy, radzi i wychowuje. Tego przekazu, tego śpiewu nie powstydziłby się najlepszy Chór z Harlemu. Freddie widzimy Teraz w zupełnie innej dla niego odsłonie.. Pokazuje, jaki jest wszechstronny w tym, co robi. Wokalnie jest nieograniczony w tym, co robi. Jeśli wcześniej było głośno i mocno to teraz jest jeszcze wybuchowo. Potężny ładunek energii..
Muzycznie utwór okraszony ponownie solówkami Maya i połamanymi rytmami basu i perkusji. Wolność w wyrażaniu muzycznym. Ale ja także słyszę odniesienia do rytmów afrykańskich. W końcu Gospel to Muzyka Afro amerykanów. A jakby już tego było mało, dalej słyszymy inklinacje bluesowe, to także źródło pochodzi od rytmów Afro. Przywołuje to inspiracje takimi tuzami muzycznymi jak Peter Gabriel, Paul Simon, Jon Anderson. Chóry Anielskie, wysokie rejestry dla podniesienia emocji chwili. Ten głos rozbrzmiewa po całej ziemi. Niech cały lud to usłyszy!
Muzycznie na uwagę zasługują ha ha ha ! wszyscy.te dźwięki są takie wyraźne zarówno szybkie solówki na gitarze, jak cała sekcja z basowa ramą i nieodzowne w takim wypadku klawisze Hammonda. Radość na wszystkich poziomach. Chwała Panu! Kochajcie i bądźcie wolni to przekaz Freddie dla Nas ludzi ….Ha ha ha ! Za każdym kolejnym przesłuchaniem słyszę na końcu fragment tematu  Ray Parker Jr. – „Ghostbusters”.

…”Rządźcie sercem i kierujcie się sumieniem
Wszyscy jesteśmy narodem Boga”…

These Are the Days of Our Lives

Dni naszego życia. Kolejny spokojny, ale dynamiczny utwór. Wokal Freddie „oplata się wokół nas samych”. To podróż Freddie do przeszłości, do lat swojego dzieciństwa. Do tych wspaniałych chwil, kiedy byliśmy otwartymi, spontanicznymi i niewinnymi dziećmi. Wszystko w tamtym czasie było takie proste i oczywiste. Byliśmy młodzi, szaleni, żyliśmy dla zabawy. Byliśmy tacy szczęśliwi wtedy…Wszystko przeminie, ale to jedno pozostanie i to wiem na pewno, że wciąż Ciebie kocham. Dalej śpiewa Freddie, „że życie tak szybko przeminęło, a on chciałby jeszcze raz wrócić do radosnych lat dzieciństwa i swojej młodości. Coraz bardziej uspokojony i pogodzony z losem. Nie możesz cofnąć wskazówek zegara, nie możesz zawrócić fal morskich. Czasem wydaje mi się ,że to było tak niedawno. Tylu rzeczy nie potrafię, co za wstyd. Ale wiem ,że wciąż Ciebie kocham”...
Muzycznie bardzo spokojny utwór ale na uwagę zasługuje „splątana” solówka Briana, wspaniała linia melodyczna basu i bębny ,który mi przypominają na końcu utworu inny utwór tym razem Cyndi Lauper „True Colors”.

…”Złych rzeczy w życiu było niewiele.
Tamte dni przeminęły, ale jedna rzecz jest prawdziwa
Kiedy patrzę, dochodzę do wniosku, że wciąż cię kocham”…

Wciąż cię kocham...

"Delilah"

Freddie na chwilę zapomniał o swoim rozrachunku z zżyciem.Na pewno nie to dalszy ciąg jego rachunku sumienia.Tym razem przyszła pora na piosenke poświęcona swojej ukochanej kotce Delilah. Freddie pokazuje nam, jaki ma dystans do życia. Ile ta mała żywa istotka znaczyła dla Freddie.To był nie tylko kotek, to był przyjaciel Freddie. Tak samo ważny jak inni otaczający go ludzie. Brzmi to w warstwie wokalnej jak żart muzyczny, przemawia za tym śmieszna solówka gitarowa i dopasowany do tego wokal. Całość jednak brzmi bardzo interesująco. W końcu Freddie śpiewa o swoim przyjacielu, to nie ma znaczenia, że przyjaciel chodzi zamiast na dwóch , to na czterech łapkach i mówi „miau, miau, miau”…Freddie śpiewa , że jest szczęśliwy i to się naprawdę w tym przekazie liczy. Kotka jest nieprzewidywalna, potrafi być przebiegła ,a nawet podrapać pazurkami, ale to wciąż jest tak samo ważną istotą w życiu Freddie Mercury. „Dzięki Tobie się uśmiecham. A miałem się rozpłakać…Sprawiasz , że jestem szczęśliwy”…Prawdziwe uwielbienie dla kota ,raczej kotki…

..."Miau, miau, miauu
Jesteś zniewalająca – kocham Cię, Delilah
Delilah, kocham cię"...

Sprawiasz, że jestem bardzo szczęśliwy

"The Hitman"

Dosłownie „Jestem mordercą”. Ja to odbieram jakby Freddie rozmawiał ze swoją drugą ukochaną osobą. To taka chęć pokazania siły. Zobacz, jaki jestem ważny, zobacz, jaki jestem silny. Płatny morderca kojarzy się z kimś bardzo zdecydowanym, pewnym siebie. Może nam się to podobać, lub nie, ale tak jest. Freddie ten tekst potraktował jak żart muzyczny. Ten tekst to opis dominacji nad kobietą. Ale tak na wesoło. Ludzie w związkach lubią ha ha ha! Zapewne takie zabawy dla urozmaicenia życia w alkowie. Kochanie „Jestem mordercą. Albo inaczej kochanie zabawmy się ja będę odgrywał tego zdecydowanego mężczyznę, a ty będziesz grała uległą kobietę. Kochanie czy jesteś gotowa na kąsanie? A może Freddi miał, co innego na myśli…Muzycznie utwór jest w stylu mocnego, dynamicznego kawałka rockowego. Mocne hardrockowe brzmienie.Jakbym słyszał Deep Purple z Gilanem z okresu wydania „Made in Japan”, albo Black Sabbath z Ozzy Osbourne z okresu albumu „Paranoid”.Twarda amerykańska szkoła gitarowa. „Patrz Jestem mordercą”. Wokal jak na „mordercę”, bardzo silny, mocny, zdecydowany. Nie zabrakło tu urozmaiconych solówek opartych na liniach bluesowych. Sekcja także nie pozostaje w tyle za resztą. Brzmi ten kawałek jak walec, działa jak dobrze naoliwiona maszyna…Stare, klasyczne bluesowo-rockowe klimaty…The Hitman…

,,,”Nie sprawiaj, abym był zły
Będę twoim płatnym mordercą – jestem głupcem dla twojej miłości”…

"Bijou"

„Klejnot”. Zacznę od tego, że Brian May wzniósł się po raz kolejny na wyżyny mistrzowskiego opanowania gryfu gitary. Ten dźwięk, jaki wydobywa z instrumentu, jest tak niezwykle przejmujący. Gitara w rękach Maya „łka rzewnymi wielkości grochu łzami”. Poprzeplatane jest to krótkim wejściem wokalu Freddie, by po chwili uderzyć z jeszcze większą siłą ściany dźwięku. Ten dźwięk przebija się przez wszystko. Bardzo mi odpowiadają te wysokie rejestry. Niczym „wiertło widiowe przebija się do twojej czaszki, niczym wiertarka udarowa dowierci ci się do samego centrum myśli”... Ten dźwięk wypełnia całą przestrzeń dokoła, cali jesteśmy zanurzeni w tym dźwięku. Gitara, w tle klawisze, ale jaka siła. „Krew z uszu, „…ale co tam, przecież ja uwielbiam takie dźwięki, im wyżej, tym lepiej. A Brian May Nam nie odpuszcza. To jedna z najpiękniejszych solówek gitarowych. W końcu to Brian May. Ta gitara przemawia do mnie transkodując język dźwięku na język ludzki. Tyle w tym dźwięku jest treści. Jest tam i Prawda i Miłość i Sacrum…Na fali dźwięku wydobywającego się z klawiszy Hammonda „płynie po niebie” ta solówka”. Muzycznie ten utwór kojarzy mi się z dokonaniami zespołu Pink Floyd - Shine On You Crazy Diamond., a także Roger Hodgson – „Lovers In The Wind”.Ha ha ha! To chyba przez moją „rozbujałą” wyobraźnię powstają w mojej głowie te skojarzenia. A co w warstwie tekstowej Freddie już całkowicie pogodzony ze swoim losem. Jego głos brzmi łagodnie, tak lekko, śpiewa:, „że już na zawsze pozostaniemy razem, nigdy się nie rozdzielimy. Jesteśmy sobie przeznaczeni. Ty i ja to jedno. Ja nie mogę istnieć bez Ciebie. Ty jesteś moim powietrzem, jesteś moim życiem. Na zawsze pozostaniemy kochankami…Na zawsze”. Czy można powiedzieć komuś coś równie pięknego, jak nie opuszczę Ciebie i pozostanę z tobą na zawsze? Miłość, dla której nawet śmierć nie jest przeszkodę na to, aby być razem. Freddie porównuje swoją miłość do klejnotu. Do czegoś niezwykle wartościowego. Cennego. Na zawsze razem…Jesteśmy Aniołami, mamy skrzydła. Potrafimy latać…

…”oddamy resztę swych dni tylko sobie
Przez resztę swych dni - kochankowie
Już zawsze - tak - na zawsze
Mój klejnocie”…

"The Show Must Go On"

„Przedstawienie musi trwać”…

Utwór ostatni na płycie. Wieńczy dzieło zespołu Queen i Freddie Mercury. Teraz skończyły się żarty. Wszystko zaczyna się już na poważnie. Tekst tego utworu nawiązuje do śmiertelnej choroby Freddie Mercury. Wie, że umiera, to jego ostatnie chwile, ”Piasek w Klepsydrze zaczyna się przesypywać …do końca, To Jego Apogeum. Ale potrafi zaśpiewać: „Przedstawienie musi trwać”... Dla niego to początek innego życia poza granicami śmierci. Ale nie smućcie się wy zostajecie, Wy jeszcze żyjecie. Macie jeszcze nadzieję Jednak to takie ludzkie odwaga miesza się ze strachem. Freddie pyta sam siebie o sens tego wszystkiego pozostawiając to pytanie retoryczne w pustej przestrzeni… Może to pytanie dla nas? Czy wiemy, jaki jest sens tego wszystkiego? Przecież do tej pory był silny, uczył jak żyć. Czy więc w obliczu fizycznej śmierci poczuł obawę, co stanie się po przejściu na druga stronę? Nie to nie jest w stylu Freddie. W kolejnym wersie mówi:, „że moje serce pęka, makijaż ulegnie złuszczeniu, lecz mój uśmiech pozostanie. Dalej mówi: „stawię czoła z szerokim uśmiechem, nigdy się nie poddam…i ostatnie jego wypowiedziane tu na ziemi muzyczne słowa: „będę przechodził wszelkie granice, muszę znaleźć wolę by pociągnąć to dalej…Ruszamy z przedstawieniem Przestawienie musi trwać….I Trwa do dzisiaj…

Puste przestrzenie - po co my żyjemy?
Opuszczone miejsca - zgaduję, że znamy wynik.
Dalej i dalej...
Czy ktokolwiek wie, czego poszukujemy?
Kolejny bohater, kolejna bezmyślna zbrodnia
Za kurtyną, w pantomimie
W szeregu równaj!
Czy ktokolwiek chce to jeszcze tolerować?
Przedstawienie musi trwać!
Przedstawienie musi trwać! Tak!
Wewnątrz moje serce pęka
Mój makijaż może się złuszczyć
Lecz mój uśmiech wciąż pozostanie
Cokolwiek się zdarzy, pozostawię to przypadkowi.
Kolejny zawód sercowy, kolejny nieudany romans
Dalej i dalej...
Czy ktokolwiek wie, po co żyjemy?
Chyba się uczę, muszę być teraz bardziej czuły
Niedługo będę skręcać, już zaraz za rogiem
Na zewnątrz już świta
Jednak wewnątrz w ciemności tęsknię, aby być wolnym!
Przedstawienie musi trwać!
Przedstawienie musi trwać!
Wewnątrz moje serce pęka
Mój makijaż może się złuszczyć
Lecz mój uśmiech wciąż pozostaje
Moja dusza jest pomalowana jak skrzydła motyli
Wczorajsze baśnie urosną, lecz nigdy nie zginą
Mogę latać, moi przyjaciele!
Przedstawienie musi trwać!
Przedstawienie musi trwać!
Stawię temu czoła z szerokim uśmiechem,
Nigdy się nie poddam
Dalej z tym przedstawieniem!
Będę gwiazdą programu
Będę przechodził wszelkie granice
Muszę odnaleźć wolę, by ciągnąć to dalej (Ruszamy z przedstawieniem)
Ruszamy z przedstawieniem!
Przedstawienie musi trwać...

Stopka

Z czego korzystałem przy pisaniu tej recenzji:

1.Wikipedia
2.Album Queen „Innuendo”
3.Mój Umysł, zmysły, wrażliwość duszy...





Moja pasja ..Moja Muzyka…


 I tak Gospel przyszedł sam do mnie...

Dwie pasjonatki zapragnęły powołać do życia działający przy Domu Kultury Chór Gospel.


Kluczbork Gospel Choir

Zostały zainspirowane udziałem w Krakowskich Warsztatach Gospel…

Dzisiaj w Kluczborku od III Kluczborskich Warsztatów Gospel to już impreza cykliczna, nad którą patronat objął sam Burmistrz Miasta Kluczbork. A organizatorem jest ośrodek poznański jeden z najbardziej aktywnych obok organizacji krakowskiej, która sprowadziła Gospel do Polski i spopularyzowała go do tego stopnia, że w Osieku odbywa się tam corocznie Międzynarodowy Festiwal Muzyki Gospel.!

W muzyce Gospel największym moim autorytetem i żywą inspiracją jest Kirk Franklin, którego miałem okazję niedawno oglądać na żywo wraz z zespołem na koncercie w Warszawie. To Artysta z najwyższej półki. Najwięcej zdobytych nagród Grammy w kategorii muzyki Gospel jak i zdobywca wielu innych prestiżowych nagród. To także wspaniały niezwykle skromny i obdarzony pokorą człowiek i żarliwy wyznawca Gospel… Spełniło się moje wielkie marzenie.

Wiem, że przypadek nie istnieje ….I nagle po Warsztatach w moim rodzinnym mieście Kluczbork zaczęło mi się robić ciasno w moim macierzystym chórze …i
Trafiłem na informację i osobę, która poparła moją decyzję…O zrobieniu następnego kroku w rozwoju swojej pasji…

Jakiś czas temu zrozumiałem, że w życiu ważna jest zmiana. Tak mnisi mówią, że nie można się kurczowo trzymać w życiu jednego i tego samego… I nic nie jest w życiu dla nas wieczne, no chyba, że trawa jak mówi tekst anonimowego twórcy napisany w Baltimore ”Desiderata” A Budda uczył, że należy się trzymać rzeczy niezmiennych…

Kiedyś broniłem się przed zmianą dziś potrafię iść za Głosem Intuicji. Bo „On” i tak wie lepiej i pokieruje mnie w taki sposób w życiu, abym się znalazł w odpowiednim miejscu czasie i okolicznościach życiowych…

W taki oto sposób trafiłem na SLS…Jak mówiłem przypadek nie istnieje… istnieją tylko mniejsze lub większe zbiegi okoliczności. Działa w Naturze Mądrość w postaci Systemu Przyczynowo- Skutkowego…

Twórcą SLS jest Amerykanin Seth Riggs. Po ogłoszeniu swojej metody wyzwany od czci i wiary. Następnie odsunięty poza nawias środowiska akademickiego gdzie prowadził wykłady
Skąd my to znamy…

Z naszego podwórka. Doskonałym przykładem na potwierdzenie tej tezy może tu być osoba Jana Kiepury, któremu cytuję powiedziano:, „że tylko nadaje się do lepienia pączków”. Kiepurze jednemu z najwybitniejszych jak się teraz okazało Tenorów wszech czasów obok słynnego Carusso. Do dziś krytycy i znawcy spierają się, kto dysponował piękniejszą barwą głosu. Moim zdaniem szala przechyla się w stronę Kiepury, gdyż nikt nie brzmi tak „krystalicznie” czysto w najwyższych górnych rejestrach. Kiepura, musiał wyjechać z Polski, aby móc rozwijać swoją pasję i marzenie, jakim dla niego było śpiewanie. Zagrał w wielu filmach za granicą. Śpiewał w kilku językach obok polskiego, po niemiecku i po włosku. Był doskonałym aktorem tak, ale odkryto go za granicami naszego kraju, bo tu ktoś chciał mając kompleksy skazać go na rezygnację ze swoich marzeń…
Kolejny przykład ilustrujący doskonale naszą mentalność, to nasza rodaczka: Olga Szwajgier. I jej nie ominęła podobna przygoda w życiu. I być może, gdyby nie jej determinacja dawno porzuciłaby pasję śpiewu…

Ale jednak na szczęście do tego nie doszło…na szczęście…

Zaraz po ukończeniu w roku 1970 Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Krakowie. Szukała jak każdy świeżo upieczony absolwent swojego miejsca w życiu i swojego miejsca na scenie. Pragnęła, bowiem zostać śpiewaczką operową. Ale na jej drodze do realizacji tego marzenia stanęli ludzie, którzy zamiast jej pomóc i wesprzeć w realizacji jej marzenia Powiedzieli:„ Że z jej głosem to ona nie ma, co szukać w świecie wokalistyki, a już na pewno, jako śpiewaczka operowa…

Ale kim dzisiaj jest P. Olga Szwajgier – to światowej klasy sopran. Jako jedyna dotychczas ćwiczeniami własnego pomysłu rozszerzyła skalę swojego głosu od czterech do sześciu oktaw, pracując nad tym przez kilka lat? Stosuje unikalną technikę flażoletową. Prowadzi Autorskie Warsztaty: „Laboratorium Głosu”.

W swoim dorobku artystycznym posiada kilkaset prawykonań światowych i polskich. Śpiewa m.in. utwory Ivesa, Stockhausena, Risseta, Pendereckiego, Stachowskiego, Łuciuka, Lutosławskiego jak również repertuar klasyczny i barokowy.

Od 1976 występuje na najważniejszych festiwalach muzyki współczesnej w Polsce, Włoszech, Francji, Grecji, Niemczech, Meksyku, Korei, na Litwie i Ukrainie i Stanach Zjednoczonych.
Dokonała wielu nagrań płytowych, radiowych, telewizyjnych i teatralnych. Jest pedagogiem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie od 1974 roku oraz od roku 1993 Internationale Academie für Neue Musik w Schwaz (Austria). Założyła prywatną szkołę wokalną „Laboratorium głosu”.

W roku 1989 wraz z trzema muzykami i kompozytorami (Kazimierzem Pyzikiem kontrabas, Sławomirem Zubrzyckim - fortepian, Mariuszem Czarneckim instrumenty perkusyjne) założyła formację muzyczną - Kwartet Olgi Szwajgier. Zespół ten specjalizuje się w wykonawstwie muzyki XX wieku, w tym również wykonawstwie utworów z zakresu Teatru Instrumentalnego.

W 1991 roku, jako jedyny śpiewak z Europy Środkowej i Wschodniej wystąpiła w Carnegie Hall w koncercie uświetniającym obchody stulecia tej sceny.

W 1991 International, Biographical Centre w Cambridge nadał jej tytuł „Woman of the Year 1991/92”.

W 1992 American, Biographical Institute uhonorował ją tytułem „Woman of the Year 1992”, a w 1993 nadał jej tytuł „Most Admired Woman of the Decade”.

W 1993 The London Institute for Applied Research uhonorował tytułem „Doctor of Music”, a Australian Institute for, Co-ordinated Research mianem „Honorary Doctor of Musicology”.

W 2000 roku zaproszona na Międzynarodowy Kongres Muzyczny w Stuttgarcie, jako jeden z „Das Phanomen Stimme” („Fenomen Głosu”).

W 2005, w Berlinie, w ramach obchodów Roku Einsteina brała udział w operze „The Speed of Light“. Kompozytorów Christiana Steinhäusera i Mathiasa Baumhofa do napisania tego dzieła zainspirowała teoria względności Einsteina i ekstremalne, akrobatyczne możliwości głosowe Olgi Szwajgier.

Świat makrokosmosu w naszym ciele ma swój odpowiednik w mikrokosmosie nas otaczającym….
Istnieją niezmienne doskonałe prawa Natury i ludzkiego Umysłu…

Psyche-Soma –Duch i Energia to jedno…

O tym wiedzieli już dawno temu na Dalekim Wschodzie…
Jej metoda, którą z powodzeniem stosuje od lat jest przez fachowców dzisiaj uważana za przełomową, jeśli chodzi o technikę śpiewu, o czym właśnie świadczy fakt jej niesamowitego wykształconego głosu i wirtuozerskiej techniki wokalnej!!!

Ona uważa, że to, co osiągnęła, to może poprzez odpowiednie techniki osiągnąć każdy. No prawie każdy, bo wielu na tej drodze może się zbyt szybko zniechęcić…
Jej filozofia śpiewu wykracza daleko poza ramy tylko i wyłącznie nauki emisji głosu. Zwraca także szczególną uwagę niczym mnisi w klasztorach tybetańskich, na koncentrację, sztukę relaksu a także techniki związane z szeroko pojętą psychologią człowieka…

Stosuje P. Olga metody, które są jeszcze szczególnie u nas niezwykle kontrowersyjne, takie jak na przykład oczyszczanie świadomości „wewnętrznego dziecka”…

Dysponuję wiedzą na ten temat. Przez wiele lat medytowałem, a z wykształcenia jestem BHP-owcem i wiem, jakie znaczenie w rozwoju człowieka ma relaks i medytacja. Teraz pisałem na temat relaksu pracę dyplomową, a więc nie obce mi są te tematy…

Moja wiedza opiera się wyłącznie na praktyce. Ćwiczyłem Karate i medytacje, co uświadomiło mi, jakie znaczenie ma odpowiednie podejście do ćwiczeń fizycznych, ale nie tylko według filozofii Synergii wszystko jest jednością jedno wynika z drugiego. Istnieje prawo przyczyny i skutku doskonałe Prawa Natury i prawa ludzkiego Umysłu…

Wszystko jest doskonale w całym Wszechświecie skonstruowane. Wystarczy się tylko z tymi prawami bliżej zaznajomić, a unikniemy w życiu rozczarowań…

Wiem jak ważne jest 100% energii i 100% koncentracji i Świadome Życie w Teraz…
To wszystko wynika z moich doświadczeń życiowych…

Mógłbym jeszcze rozwijać temat, bo przez wiele lat sam studiowałem te tematy…
Ale nie o to chodzi…

Wracając do meritum właśnie Seth Riggs …także był niezrozumiany za krzewienie swoich autorskich pomysłów…

Ale dzisiaj świat się na nim poznał. Ma m.in. zagorzałego nauczyciela Bretta Manninga, który uczy i stosuje jego autorskie techniki z doskonałym powodzeniem od wielu lat. Sam też śpiewa…. A więc może zaświadczyć, że są skuteczne… i nie są technikami jakiegoś szarlatana.

Sam miałem okazję w praktyce przekonać się o ich skuteczności i wyjątkowości.

Zauważyłem, że ludzie w tym kraju nie tylko nie potrafią dobrze śpiewać jak to z powodzeniem robili np. aktorzy pokolenia przedwojennego tacy jak: Eugeniusz Bodo, Hanka Ordonówna potocznie zwana Ordonką … jak ona śpiewała: „ Miłość ci wszystko wybaczy”…. Loda Halama.Jej powołaniem był od zawsze taniec.To byli wspaniali aktorzy. Ja kocham kino okresu przedwojennego, z jakimi emocjami w głosie mówi o nich w „Starym Kinie” Pan Stanisław Janicki ….!!!Prawdziwy znawca i pasjonat…

To samo dotyczy autorskich programów jednego z największych znawców Opery Pana Bogusława Kaczyńskiego.

Oczywiście nie generalizuję, ale tak jak mówiłem ludzie w tym Kraju nie tylko nie potrafią śpiewać, ale także mówić. Już od dzieciństwa zostają w błędny sposób nauczeni artykułowania słów. Mówią niewyraźnie niedbale, a sztuka elokwencji, emfazy i pięknego mówienia nie jest dzisiaj w modzie…
Powiem więcej Polacy mówią tak, bo tak naprawdę boją się swojego głosu. Nie posiadają świadomości swojego głosu. Mają wrażenie jak ich zapytać, że: „ To oni tak mówią to nieprawda…!
To wszystko wynik błędów nauczycieli. Błędnie powielane od lat wzorce. Tylko nieliczni pracują nad własnym głosem. Ja do nich należę kiedyś miałem z tym problemy. Dzisiaj mogę rozmawiać i mówić bez wysiłku przez wiele godzin…

A poza tym, to nawet jak potrafią mówić to i tak ten sposób zanika, bo nie mają, o czym mówić. Nie mają pasji zainteresowań nie szukają, nie rozwijają się. Tak naprawdę jak ktoś nad sobą nie pracuje to następuje w jego życiu stagnacja lub cofa się wstecz…

Patrząc na filmiki z YouTube zaimponowało mi, do jakich możliwości doszli ludzie w tym Brett Manning stosując technikę: 

„ Śpiewasz jak mówisz” SLS…

Ja także stosuję ją, aby poszerzyć swoją Świadomość głosu….

Jeśli jesteś sympatykiem dobrych dźwięków Radiowej Trójki!

Powinna służyć dla potomnych. W czasach zalewu miałkich komercyjnych audycji...
Aby także inni mogli poznać wartościowe audycje, na których wychowało się wiele pokoleń polskich słuchaczy...

Któż, bowiem nie pamięta m.in. Pana Marka Niedźwieckiego, Mana, Kosińskiego...I ich autorskich audycji i Wielu innych,których tutaj nie wymieniłem...

Któż nie pamięta mistycznych czasów, kiedy to z uchem przy radiu z wypiekami na twarzy słuchaliśmy Audycji Trójkowych...Siedząc na dywanie w ciemnym pokoju przy blasku świecy tworzyło to... Swoisty niepowtarzalny klimat pobudzając do wysiłku na „zwiększonych obrotach” wyobraźnię...
Mam nadzieję, że jeszcze wiele pokoleń będzie się rozwijało przy Trójkowych falach eteru...

Ha ha ha ! Trojka od wielu lat: Wzrusza...Bawi...Uczy…Wychowuje...

Muzyka a zwłaszcza TSK jest dla mnie: 

Powietrzem Księżycowym,
Schodami do Raju,
Misterium Wieczności...
Muzyka: Audycje Trójka: TSK, Mini max, NMP...Inne Trójkowe...

Wachlarz gatunków od muzyki Poważnej, Etniczna, Gospel, Dark Independent, Rock, 4AD...
Pojęcie oceny muzyki daleko wykracza poza pojęcie względne, to ocena czysto subiektywna....
Ale po ilości sprzedanych wydawnictw i zapełnionych salach koncertowych wnioskujemy czy coś się ludziom podoba czy też nie...

To swoisty łańcuch niezwykłych zależności. Gdyby nie blues i hard rock .Tacy przedstawiciele jak : Led Zeppelin, Deep Purple,Black Sabbath .Nie powstałby Grunge i nikt nie usłyszałby dźwięków Nirvany, Sondgarden i Pearl Jam...

Gdyby nie Pink Floyd i King Crimson nie powstałby gatunek progressive i art rocka! Gdyby nie Gospel tworzony przez Czarnych Niewolników, nie powstałby blues i nie byłoby takich wykonawców jak : James Brown, Ray Charles, Stevie Wonder, Elvis Presley...

Wcześniej muzyka poważna Mozart, Bach ,Bethoven...

W końcu gdyby nie walenie w bębny przez ludy pierwotne, to najprawdopodobniej nie powstałaby żadna Muzyka nie licząc dźwięków tworzonych przez samą Matkę Naturę...

Fascynuje się polską muzyką alternatywną i rockową.
W latach osiemdziesiątych w naszym Kraju powstało wiele interesujących formacji Sprzyjała temu nasza sytuacja polityczna, jak to często bywa. Wspomnę tu o przedstawicielach tzw. Sceny Rzeszowskiej, Trójmiejskiej Sceny Alternatywnej.

Mam wielki respekt dla dokonań naszych krajowych Artystów. Zwłaszcza, jeśli chodzi o zespoły grające muzykę alternatywną z Rzeszowa oraz tzw. Trójmiejska Scena Niezależna i inne...

Moi faworyci z tego okresu to zespoły: cold wave i new wave :

One Million Bulgarians , Variete , 1984 , Made In Polnd , Madame , Aurora , Trumpets And Drums , No Smoking, Garden Party , Golden Life , Oczi Cziorne , Boom Wakacje W Rzymie , Marilin Monroe , Ankh ,R.A.P....

Wiele z nich reaktywowało się i gra obecnie. Występując m.in. na Castle Party.

Dzisiaj jest w Polsce wiele interesujących zespołów grających w tzw. drugim obiegu. Dlatego są dobre....

Moi faworyci to m.in. KDZKPW, Armia, Coma i inne....
Byłem na koncercie Armii to był świetny koncert...

Miałem również okazję być na koncercie zespołu OX z Torunia i.....Klęknąłem......
To doskonali muzycy, mają mistrzowski warsztat muzyczny, świetne teksty i ten ich niepowtarzalny klimat, jaki wokół siebie roztaczają, mają duży dystans do siebie oraz wiele pokory w sobie...
Miałem okazję rozmawiać z nimi to szczerzy ludzie ...
Którzy kochają to, co robią...

W niczym te zespoły nie ustępowały formacjom brytyjskim i zza Wielkiej Wody...
Warto o tym pamiętać!

Festiwal Castle Party

Muzyka: Księżycowa...Klimatyczna...Mistyczna...Magiczna...Mroczna...
Taka, która potrafi „roztrzaskać umysł na tysiące fragmentów, aby w tym samym momencie scalić go do obrazu pierwotnego całości...Aby roztrzaskać ponownie”... !
Kiedy czujesz, że istnieje wieczne Teraz...Kiedy muzyka wypełnia Ciebie jak puste naczynie po same brzegi...

Kiedy..... czujesz .... dreszcze... i ... padasz przed nią na ziemię...

Motto życiowe: „Nie przespać nocy, aby dojść dalej, wyżej, głębiej, ujrzeć co ulotne, dotknąć co niewidzialne...

Autorzy Audycji poświęcają swój czas dla tworzenia historii Programu Trzeciego Polskiego Radia…
Wielka szkoda by była, gdyby te audycje zaginęły bezpowrotnie w mrokach historii…
Dzięki ich wysiłkowi, uporowi oraz wielkiej pasji
Możemy już teraz za życia poczuć się jak w Niebie…
Słuchając audycji Trójkowych
I chwała im za to….

Chociaż to i tak zbyt mało, aby powiedzieć tylko słowo dziękuję………………………………………………………………………………

„Ładnie grają Panie Doktorze”...

Przyjaciele Tomka „Nosferatu” Beksińskiego są moimi przyjaciółmi...
Ha ha ha! „A ja nie jadam przyjaciół”....
To taka metafora....
Tomek zburzył "nasze mury" jeszcze zanim mur Berliński runął na dobre...
Ten człowiek tchnął w nasze uszy i Umysły nowe życie...
Niczym Stwórca stworzył nas z prochu...
Za nim poszli inni...
Był dla nas sterem, żeglarzem i okrętem....
Płynęliśmy na pokładzie pod jego banderą....
Ciesząc się niczym małe dzieci...
Z odkrywania nowych dziewiczych lądów niedotkniętych ludzką stopą...
Wysp...
Krain...
Wyprzedził w tym kraju swoją epokę....
Nauczył nas ponownie widzieć i słyszeć....
"kochać i nienawidzić" zarazem...
Cieszyć się...
I siedzieć w zadumie
Dał nam Moc...
.....A potem jednym ruchem dłoni....
Zburzył swoje dzieło...
Przedwcześnie...?
A może...
Przypominając...
"z prochu powstałeś...
I w proch się obrócisz"...
Odszedł jak żył...
W poszukiwaniu doskonałości...
Ku Bramom Mrocznego Raju...

Jest noc, ja w słuchawkach pisząc te słowa,
Słyszę dźwięki...

„Spirit of Eden” - Talk Talk...

I teraz wiem, dla kogo napisał i zaśpiewał Mark Hollis...
Ta Muzyka nierozerwalnie łączy się z Tomkiem....
Przy okazji chciałbym w tym miejscu zrobić króciutką pauzę i podziękować pięknie w imieniu swoim i innych.

Dzięki wiernym popularyzatorom twórczości Tomka możemy usłyszeć głos Tomka i wspaniałe klimaty jego niezapomnianych Audycji...

Wielki Szacunek dla Ciebie...
"Za Otwarcie Tych Drzwi"
Chociaż zdaję sobie sprawę z tego , że to dla Ciebie ,bez znaczenia…
Albo tak tylko mówiłeś…

Bo przecież, czym byłyby Twoje Audycje, bez „uchów” Słuchaczy…
Gdyby nie było takiej muzyki to Tomek Beksiński "stworzyłby" ją sam...
Warto być „Wampirem”...
Towarzysze Mroku Łączcie Się...
I co na to Monty Python.......
Tribute Tomasz Beksinski 1958-1999.
„Shine On You Crazy Diamond”...
To moje Epitafium dla Tomka Beksińskiego…

Wielkie dzięki wszystkim, którzy robią w Życiu:

"Kupę niepotrzebnej nikomu roboty"...Tylko ludzie, dla których Muzyka jest pasją, potrafią zrozumieć jak wielką pracę każdy człowiek wkłada w to, co robi...
Ile go to naprawdę kosztuje...

Sam przez to przechodziłem...
Doświadczyłem tego na własnej skórze...
Nawet, jeśli nasze audytorium składa się z jednej...Osoby
Wiem, że warto...

Właśnie dzięki m.in. muzyce żyję...

Sam wychowałem się na pastelowych klimatach. Na Muzyce: New Romantic, 4AD, Dark Independent, Rozgłośni Harcerskiej, Programie II, III PR...
Na muzyce klasycznej, jazzie, Gospel, funk, soul, rock...
Prawdę mówiąc...Słucham wszystkiego. No prawie wszystkiego. Począwszy od walenia w bębny afrykańskie i śpiewy mnichów tybetańskich, a skończywszy na muzyce poważnej...
Od Bacha, Bethowena, Mozarta...Poprzez Pink Floyd, Led Zeppelin, Black Sabbath, Deep Purple...A skończywszy na Dead Can Dance, 4AD, Fields of the Nephilim, NIN...Sigur Rus

Paradoksalnie najwięcej dźwięków słychać w Ciszy w otaczającej nas Naturze...

"Muzyka jest ciszą, w której słychać muzykę"...

Polska to dziwny kraj, a Polacy to dziwny naród.
Już poeta pisał, że:

"cudze chwalicie, a swego nie znacie"...

To wynika z naszych kompleksów i zwykłej ludzkiej zazdrości i zawiści...
Musi jeszcze dużo wody w rzece upłynąć zanim ten stan rzeczy się zmieni. Świadomość społeczeństwa wzrasta powoli, aczkolwiek w sposób systematyczny..

Jestem optymistą...

Nauczmy się korzystać ze swojej wolności...
Szanujmy ludzi za ich pasje.Za ich wysiłek i poświęcenie. Szanujmy siebie nawzajem...
Dzięki wiedzy możemy spojrzeć za horyzont, zajść dalej i Unieść wysoko, wzbić się i poszybować ponad chmury...

Pasjonatów cieszy to, że mogą się podzielić swoją wiedzą i swoimi zbiorami z innymi...
To tak ad vocem...
Polecam ostatni bastion wartościowych audycji...
Trójkę...
Mini-Max, NMP, TSK, Mikrokosmos...
Dla wtajemniczonych "Ładnie grają Panie Doktorze..." m. godziną 24/6 rano
Wytrwałych Pozdrawiam.

Takie rozmowy o muzyce są bardzo inspirujące zwłaszcza w czasach, kiedy niepodzielnie króluje całkowita wręcz arogancja i narastający cynizm...
Bombardowani jesteśmy z każdej strony przez wszechobecne media papką wmawia się nam, co mamy robi, co mamy jeść i czego mamy słuchać... Ktoś inny za nas trawi tą papkę mówiąc nam, że takie a nie inne postępowanie jest właściwe. Przestaliśmy się kierować własnymi odczuciami i wrażliwością na piękno!

Ktoś za nas zjada trawi i jeszcze mówi nam jak to ma smakować...?!
Stajemy się nieczułymi wręcz „robotami. Na Piękno Świata patrzymy poprzez pryzmat krzywego zwierciadła...

Powoli zaczynamy żyć w swoistym Matrix, w którym ktoś za nas ustala reguły gry, na które nie mamy, a z czasem już nie odczuwamy potrzeby, aby cokolwiek zmienić...
Homo Sapiens istota myśląca? Czyżby przestało nam zależeć na wolności, o którą człowiek walczy już od momentu, kiedy zszedł z drzewa a wcześniej wyszedł z wody…….....
Wszystko na tej ziemi jest względne...

Muzyka Poważna jest doskonałym przykładem harmonii. Brzmienia instrumentów w orkiestrze doskonale naśladują dźwięki występujące w Naturze otaczającej nas przyrodzie. Śpiewy ptaków, odgłosy w naturze, dźwięki wydawane przez ruch skrzydeł latających owadów, szmery potoku płynącej wody, dźwięki burzy...

Znajdują swoje odzwierciedlenie w brzmieniu skrzypiec, fletu, kotłów, harfy, instrumentach dętych drewnianych, instrumentach dętych blaszanych, instrumentach perkusyjnych, instrumentach strunowych dźwiękach fortepianu...Jednak żaden instrument nie wyda z siebie dźwięku dopóki nie weźmie go swoje ręce człowiek...

Od człowieka zależy czy Muzyka wydobywająca się spod jego dłoni będzie wybitna, czy też tylko przeciętna, ale to także jest ocena indywidualna każdego słuchacza Melomana. To sam słuchacz stwierdzi, kiedy twórczość Artysty jest wybitna czy też przeciętna...

Tu również działa wszechobecne prawo względności pana Einsteina. Jak również prawo przyczyny i skutku...

Najpierw człowiek tworzy i doskonali swoja wiedzę i warsztat. Potem mając do dyspozycji odpowiedni zasób wyobraźni muzycznej, poczucie estetyki i piękna podczas obserwacji świata i ludzi, pod wpływem natchnienia tworzy doskonale harmonijne dźwięki. Którymi potem zachwyca się Meloman nie zależnie od miejsca czasu okoliczności rasy i koloru skóry.
Język muzyki jest zrozumiały dla wszystkich…

To komunikacja wprost z serca i duszy twórcy do uszu i serca odbiorcy…

Muzyce, jej stylom i odmianom od zawsze towarzyszyła otoczka reklamy. Takie zabiegi dzisiaj nazywamy pijarem albo doskonałym marketingiem. Razem z muzyką ewaluowała też moda. Tak jest do dnia dzisiejszego…

Lata 60 te to Era Hippisowska. Charakterystyczne długie włosy, kolorowe długie i rozciągnięte swetry oraz koniecznie jeansy, pacyfa. Muzyka ciężkie i psychodeliczne partie dźwięku instrumentów…

Lata 70 Era Punk Rocka. Niedbała moda wymyślona przez ojca mody punk Malcolma Mc’Larena. Charakteryzowała się ciężkimi butami z blachą tzw. „Martensy”, wąskimi spodniami i koniecznie tą garderobę uzupełniała kurtka skórzana ponabijana ćwiekami z napisem „no future” zwana potocznie „Ramoneska”.Oraz charakterystyczny kolorowy czub na głowie stawiany na cukier. W czasach, kiedy przyszła kultura punkowa z Wysp Brytyjskich trafiła na bardzo podatny grunt. Przedstawicielami najczęściej, była biedota z dzielnic portowych, gdzie rosło niezadowolenie i brak perspektyw na jutro…..
Wtedy to pojawił się zamożny człowiek. Miał sklep z odzieżą. Doskonale trafił z zaprojektowaną odzieżą, którą masowo zaczęła kupować młodzież a, że do tego pan Mc’Laren miał żyłkę do interesów zebrał grupę chłopaków wmówił im ze mogą być kimś i… założył zespól „Sex Pistols”.Wstrzelił się ze swoją filozofią w odpowiedni czas i miejsce, przez to wzorem innych powstawały jak grzyby po deszczu zespoły punkowe…
Ale to nie znaczy, że ludzie, którzy swoją przygodę zaczynali od trzech zaledwie akordów z czasem nie stali się wybitnymi rockandrollowymi Artystami. Wspomnę o gitarzyście zespołu „ Sex Pistols” Steve Jones. Zwłaszcza Johnny Rotten, który już jako alias „John Lydon” założył jedną z najbardziej interesujących formacji PIL w której grali m.in. znany skąd skądinąd ze współpracy ze śp. niedocenionym Frankiem Zappa. Mistrzem improwizacji o przeogromnej wiedzy i wyobraźni muzycznej. Za życia niedoceniony zwłaszcza przez krytyków, po śmierci zrehabilitowany okrzyknięty geniuszem. Przez zespół przewinęło się wiele znakomitości takich jak: Steve Vai . Inne słynne zespoły tamtych czasów to: The Clash, że wspomnę tu o śp. Joe Strummer .Znanego z utworu „London Calling” i jego formacji folkowych…
Zespoły to inspiracja dla kolejnych zespołów…

Era punk zmierzała do kresu …

Z jednej strony powstała muzyka nieco łagodna zaangażowana, ale odpowiadająca na inne tematy…
A drugiej, odgałęzienie nurt zwany New Romantic. Jak to bywa w Romantyzmie teksty są melancholijne a moda wręcz przeciwnie? To całkowite zaprzeczenie mody punk….
Kolory intensywne, bardzo krzykliwe. Dziwne fryzury. Często kolorowe włosy. Jeden z najbardziej znanych przedstawicieli z tamtego okresu Limalh był z zawodu fryzjerem. W New Romantic również można znaleźć doskonałych muzyków i wiele inspiracji. Pierwsze moogy syntezatory to właśnie wywodzą się z nurtu New Romantic…

Z tego gatunku powstały w latach 80 tych podwaliny pod gatunek muzyczny zwany Dark Independent. Zapoczątkowany przez zespół Petera Murphego „Bauhaus”. Bardzo pojemny gatunek muzyczny. Dominacja czarnego koluru. Inspiracją jest moda gotycka. Mężczyżni ubrani w piękne eleganckie stroje oraz u kobiet wspaniałe zdobione suknie z Epoki. Osobiście bardzo podoba mi się ta muzyka i związana z nią niepodzielnie moda. Szczególnie podobają mi się stroje kobiet.
W tym czasie powstała mała brytyjska wytwórnia muzyczna pod nazwą 4AD. Założycielem była postać Ivo Watts-Russella .Przedstawicielami były formacje : Dead Can Dance , Lisa Gerard , This Mortail Coil,Cocteau Twins, M.A.A.R.S. Muzyka charakteryzowała się albo brudnym brzmieniem, którego rola polegała na wywoływanie określonych emocji w Duszy i Sercu słuchacza.
Z drugiej strony kompozycje były bardzo dokładnie przemyślane i dopracowane wręcz do perfekcji.
Po drodze w kolejnych latach powstały kolejne gatunki muzyczne, których baza były zespoły z lat 60-70-80

Człowiek rodzi się Geniuszem. 
To od niego samego zależy czy nim się stanie…..

Są tacy, którzy patrzą, …ale nie widzą…
Są tacy, którzy słuchają, ale nie słyszą…..
Są tacy, którzy mają duszę, …ale nie czują…

Jako dziecko widzisz świat piękny i kolorowy. Widzisz i słyszysz dźwięki harmonii Wszechświata ….
Ale świat dorosłych rządzi się innymi prawami. Często jest w Życiu tak, że ktoś kiedyś tych ludzi skrzywdził odbierając im doskonały wręcz świat dziecka i dzisiaj na wpół świadomi nie wiedzą gdzie są, ku czemu zmierzają i jaki jest ich cel...

Doskonałość i piękno tego świata polega na różnorodności, ale to od nas samych zależy, co wybierzemy…

Bo ważne jest to, co nam się podoba a nie krytykom. Oni kierują się zwykłą ekonomią a nie dobrem słuchacza, a więc proponuję, wybierz sam a będziesz szczęśliwy …
Nie daj się zniewolić machinie medialnej…

Te niby gwiazdy dzisiaj mają to do siebie, że szybko się zapalają, …Ale tak samo szybko gasną…

„A prawdziwa Sztuka krytyk się nie boi”. 
Ona trwa wiecznie…
W naszych sercach i duszach…

Nie jestem zawodowym tancerzem, chociaż kocham taniec zwłaszcza dynamiczne Tango i hiszpańskie Flamenco. Ile w nim jest ognia emocji i żaru…

Ale kiedyś nie interesowałem się tańcem…

Ale spotkałem na swojej drodze już dzisiaj świętej pamięci mojego kumpla Grzesia…
Grzesiu nauczył mnie innego odmiennego spojrzenia na taniec…
Był w tym doskonały przeszedł wszystkie poziomy kursów tańca. Pewnie gdyby nie choroba byłby zapewne doskonałym tancerzem…

I zrozumiałem, że nie nieważne, co o tobie myślą i w jaki ciebie sposób oceniają. Jak tańczysz i nie ważne czy te kroki i ruchy, które wykonujesz zgodne są z ruchami tańca standardowego czy też latynoskiego?…

Jeśli czujesz, to wstań i zacznij się poruszać …W indywidualny sposób, tak jak czujesz, jak ci wewnątrz gra…

I ja kiedyś odważyłem się wstałem. Wzorem Jego zacząłem się poruszać …Tak jak czułem w sposób spontaniczny. Wtedy nastąpił przełom. Uświadomiłem sobie, jaki taniec albo nawet jakiś ruch sceniczny do rytmu jest wspaniały i ile przynosi zadowolenia…

Dzisiaj nie przeszkadza mi ile osób mnie obserwuje jestem sobą, zatracam się w tańcu tak, ale w sposób świadomy i daję prowadzić siebie poprzez Muzykę, która gra w moim wnętrzu………..
Zrozumiałem jedno, że:

„Cisza jest przestrzenią, w której słychać muzykę” …

To prawda wielkie dzieła powstawały w Ciszy. W głowach wielkich Kompozytorów. Odbierali informacje gdzieś z przestrzeni. Z Natchnienia Intuicji…A następnie w zapisie nutowym przelewali na papier. Tak powstały największe dzieła takich Kompozytorów jak: Mozart, Bach Bethowen, Hendel …i Szopen… To tylko niektórzy…

Tak najpiękniejszą muzykę można usłyszeć, Kiedy wyłączymy dźwięk z płyty ….A usłyszymy ją w naszych głowach w zupełnej ciszy…

Kiedyś miałem takie zdarzenie w czasie świadomego snu usłyszałem tak piękną muzykę …i to na zawsze zmieniło moje na nią spojrzenie…

Jak w człowieku coś wewnątrz gra i coś go wewnątrz wypełnia jakaś treść, jakiś ”miąższ” to wspaniałe uczucie?!!…. Zwłaszcza, jeśli sami tego doświadczymy…

Z doświadczenia mojego wynika, że nie ma osób bez słuchu, głosu czy poczucia rytmu. Jest tylko nieumiejętność posługiwania się tymi środkami ekspresji. Można się nauczyć jak śpiewać całym ciałem, wierząc, że to, co jest dostępne dla innych, dostępne jest także dla mnie!!!…

Owszem można zjeść za kogoś jego potrawę,
Ale ten drugi w żaden sposób nie poczuje jej smaku………
Trzeba samemu czegoś dotknąć, zobaczyć i poczuć, aby wyrobić sobie zdanie na jakiś temat.

Życie to proces otwarty. Naszym celem życia na Ziemi jest doświadczanie i uczenie się, przebudzenie Duszy i doświadczanie Miłości i Piękna !!!