środa, 6 lutego 2013

„Żonglujący Światami”…




„Żonglujący Światami”…

Witam Radośnie Melomanów:)
Zaznaczam, że nie jestem mistrzem sztuki oratorskiej, to tylko garść moich przemyśleń, emocji i uczuć związanych z tym zespołem i tym albumem….Ktoś zapyta, dlaczego to napisałem. Od dłuższego czasu jestem na Grupach Muzycznych. 


Moja Grupa to HOLOGRAPHIC SOUND ALCHEMY.

Pisuję tam sobie od czasu do czasu...Taki kaprys...
Zawsze chciałem, żeby właśnie w taki sposób uczestnicy w takich miejscach w taki sposób dzielili się swoimi pasjami. Mówili i pisali o Muzyce. To tylko mój przykład nie mówię, że każdy musi właśnie w ten sposób postępować. Tak jak wspomniałem, to tylko mój osobisty przykład. Nikogo nie namawiam do naśladownictwa. Napisałem to dla tych osób, które nie tylko słuchają Muzykę, ale przede wszystkim ja słyszą. Tak to sztuka, to wyższy poziom odbioru i wrażliwości muzycznej. Jeśli komuś to nie odpowiada, to od razu informuję, nie czytaj, żebyś uniknął rozczarowania nikt nikogo tutaj do niczego nie zmusza, tym bardziej ja. Jeśli natomiast masz odwagę, aby się z tym zmierzyć, to zapraszam do dyskusji, jeśli nie zawracaj sobie tym głowy i żyj dalej po swojemu. Powtarzam to tekst dla wybranych.…Nic na siłę…To tylko moje spojrzenie na Świat Muzyki. Powiem tylko tak ja znalazłem odwagę, aby się z tym tematem zmierzyć, doceńcie to, jeśli Ty masz odwagę to przeczytać i ocenić…To z mojej strony szacunek..
Dokładnie 4 lutego była rocznica opisywanej. Dlaczego to napisałem z prostej przyczyny, bo jestem Melomanem. Być może dzięki temu zachęcę także innych słuchaczy do zapoznania się z tym właśnie albumem. Od razu śpieszę napisać, aby uniknąć dodatkowych pytań. Tak to mój autorski tekst, z czego korzystałem, jest na końcu w stopce, ale było tego niewiele…Przede wszystkim wykorzystałem przy pisaniu tej recenzji z albumu zespołu Queen!”Innuendo” i własnych zmysłów, w tym zmysłu słuchu u swojego Umysłu i serca…Pozdrawiam!




Jest taki Album, który jest dla Nas Wszystkich Kochających Muzykę bardzo ważny. Jest taka Muzyka, na której się wychowaliśmy. Jest taki czas, aby o tym napisać. Kiedy pierwszy raz usłyszałem Bohemian Rhapsody „powaliło mnie na ziemię”. Podobnie było, kiedy pierwszy raz słuchałem Pink Floyd, Led Zeppelin, Deep  Purple, Black Sabbath, Genesis….
Na początek zmierzyłem się z zespołem  Queen, …bo sprzyjają ku temu zarówno czas jak i miejsce w historii. Dlaczego ten album jest dla mnie taki ważny? Jest to świadectwo, żywe świadectwo człowieka, które powstało w ówczesnym czasie rzeczywistym. Człowieka Artysty, który przygotowywał się do przejścia na „drugą stronę Tęczy

„Królowa” narodziła się w Stolicy Muzycznej Świata – Wielkiej Brytanii w samym jej sercu w Londynie w 1970 roku. Zespół założyli,  Brian May,  Roger Taylor i Freddie Mercury. Rok później do grupy dołączył John Deacon.

Zespół w składzie:

Freddie Mercury – śpiew, i instrumenty klawiszowe, gitara
Brian May – gitary, śpiew, instrumenty klawiszowe
Roger Taylor – perkusja, śpiew, instrumenty perkusyjne, instrumenty klawiszowe, gitara
John Deacon – gitara basowa, instrumenty klawiszowe

Co ich tak naprawdę wyróżnia w Panteonie Sław Muzycznych? Czym tak naprawdę zapisali się w Annałach Historii Muzyki Rockowej?
Odpowiedź jest prosta. Zespół Queen tworzą wspaniali Muzycy, Prawdziwi Artyści, Prawdziwi Wirtuozi Instrumentów. Każdy z nas pamięta właśnie mistrzowskie solówki i popisy na gitarze Briana Maya. Każdy z nas pamięta wspaniałą sekcję rytmiczną. basistę Johna Deacona i perkusistę Rogera Taylora. To jedni z najlepszych Muzyków, jakich odkryli ludzie, aby cieszyć ich Twórczością Nas Słuchaczy. Ale mimo tego , że w zespole było tylu wspaniałych Muzyków, mimo tego ,że byli mistrzami w swojej dziedzinie ,mimo tego ,że byli i są ponadczasowi w tym co tworzą ,nie byłoby zespołu w takiej formie, gdyby nie postać lidera, frotmana kontrowersyjnego Freddie  Mercury. To on odcisnął takie piętno, na twórczości zespołu Queen, że już na zawsze ta grupa kojarzyć się nam będzie właśnie z nim. On także jest pomysłodawcą nazwy zespołu, projektantem. To on wyznaczył kierunek artystyczny, w jakim zmierzał zespół Queen. Z tym niepozornym człowiekiem z wyglądu, ale wielkim obdarzonym Artystyczną Duszą i oddanym całym sobą Artystą. Jego historia Życia to pasmo wspaniałych wzlotów, sukcesów …jak i upadków z „dużej wysokości”. Aż do tragicznego, finałowego. Końca jego linii życia. Ale w tej smutnej historii pozostała dla nas słuchających nadzieja w spuściźnie, jaką pozostawił po sobie Freddie Mercury. Wszystko, co robił muzycznie było doskonałe, było dopracowane po mistrzowsku. Mimo, że żył na krawędzi, ale nie nam oceniać jego życie. Jego los i Jego wybór…Głos, jaki posiadał to ewenement w zespołach rockowych. On był Tenorem. Z powodzeniem mógłby śpiewać i cieszyć uszy słuchaczy w największych salach operowych świata.Ale dla nas Melomanów na szczęście pokochał język przekazu rockowego. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje z jednej strony, to prawda, ale z drugiej strony przez całe Nasze życie stajemy przed dylematem wyboru typu „mieć, czy być”. Prowadzimy czy też z sobą wewnątrz czy też z innymi dialog na temat naszych fascynacji, co lubimy, a co nie. Stajemy przed wyborami i o nich mówimy, dzielimy się sobą z innymi…A więc jak widać o gustach się nie dyskutuje, ale cały czas to robimy. Nie uciekniemy od tego.
Piszę to wszystko, dlatego, że Dzisiaj 4 lutego Wszyscy Melomani i Fani Queen obchodzą swoje Muzyczne Święto. Dokładnie 22 lata temu został wydany album „Innuendo”.Dokładnie w 1991 roku stan wokalisty Frediego pozostawiał wiele do życzenia. Ale stał się Cud. Ta płyta brzmi doskonale, sam Freddie wspiął się na tym albumie na sam szczyt sztuki wokalnej. Głos brzmi doskonale, można powiedzieć, jak nigdy dotąd, ale bym skłamał. Powiem tak brzmi tak samo doskonale, jak przez całą karierę wokalną. Pewnie wiedząc, że za chwile „zamknie za sobą drzwi”…znalazł w sobie tak ogromne pokłady mocy twórczej, aby odejść z PRZYSŁOWIOWYM „przytupem”, w glorii chwały, a nie, jako zapomniany Artysta. I stało się to, czego nawet nie spodziewali się pozostali Muzycy zespołu Queen. Tym albumem zapisali się już na zawsze w Historii Muzyki Rozrywkowej.

„Trzeba zejść ze sceny niepokonanym”, Freddie przegrał ze swoimi słabościami, przegrał ze swoja chorobą. Ale dla nas pozostał zwycięzcą, obronił się Muzyką, którą tworzył. Zwyciężył śmierć, bo pozostał po nim znaczący ślad w postaci wyrytej ścieżki na płycie. Zwyciężył śmierć swoją odwagą, tym, że nie poddał się do samego końca. Nie wiem, czy ktoś z nas na jego miejscu byłby tak odważny aż do ostatniego tchnienia, do ostatniego zapisu linii na wykresie elektroencefalografu. Linia Życia przerwana, ale gdzieś tam na Nieboskłonie Błękitu, jego potężny i donośny głos brzmi jak dawniej. Pewnie śpiewa.. Ha ha ha! Uczy śpiewać Chóry Anielskie. Bo kto jak nie on powinien to robić. Żył jak chciał i odszedł tak jak sobie zaplanował, „niepokonany i w glorii chwały muzycznej”. Do dzisiaj pamiętam to, co go zawsze wyróżniało jego uśmiech. Radość, którą potrafił zarazić innych, w tym nas odbiorców, słuchaczy. Freddie całe życie szukał Miłości, kochał i dalej szukał. Czy ją znalazł? Na pewno na swój sposób był szczęśliwy, ale był także szczęściarzem. Uwielbienie tłumów, rzesze słuchaczy, piski fanów i fanek na koncertach. Muzyczny Show-biznes. Jego świat, jego fascynacje, jego życie. Bo przecież, jeśli by nie był to nie zaśpiewałby w tak cudowny sposób tylu cudownych utworów. Które do dzisiaj nucimy podczas porannego prysznicu, i nie tylko?

Innuendo w dosłownym tłumaczeniu to - insynuacja, wycieczka. Powiem tak dla mnie ta płyta, to Miłosna ścieżka Freddie. On nam chce powiedzieć poprzez tytuł tej płyty, kochałem Was. Nagrałem ten album dla siebie, ale także dla Was, słuchaczy. Album „Inniuendo” to majstersztyk pod każdym względem. Zawarte są na nim oprócz wspaniałego przekazu w warstwie merytorycznej, tekstowej, także wszystkie najlepsze elementy muzyczne znane z całej kariery zespołu Queen.Każdy Muzyk dodał na nim od siebie to, co miał w sobie najcenniejszego, najwartościowszego. Freddie natomiast aż do bólu dzieli się na nim sobą. Tak jakby w zawartych tekstach chciał się podzielić z Nami tym, kim jest i co go wypełnia. Ten album mimo bliskiego „odejścia poza czas i przestrzeń” to nie jest wbrew pozorom „krzyk rozpaczy”. Moja Intuicja mi podpowiada, że to głos radości. Zobaczcie „ja kochałem to, co w życiu robiłem i teraz na sam koniec, chcę się jeszcze raz podzielić z Wami tym, co we mnie gra, co mnie wypełnia. Chce abyście zapamiętali mnie na długo, na zawsze. Tak właśnie zaśpiewał, że pamiętamy go do dzisiaj. To paradoksalne, ale z jednej strony podczas słuchania „innuendo” spływają mi łzy po policzku, z drugiej zaś wypełnia mnie radość, że mogę się napełniać do woli tym cudownym dźwiękiem…

Innuendo

Lista utworów

1. "Innuendo" – 6:31 (słowa: Roger Taylor, muzyka: cały zespół, w większości Freddie Mercury)
2. "I'm Going Slightly Mad" – 4:22 (Freddie Mercury)
3. "Headlong" – 4:38 (Brian May)
4. "I Can't Live With You" – 4:34 (Brian May)
5. "Don't Try So Hard" – 3:39 (Freddie Mercury)
6. "Ride The Wild Wind" – 4:43 (Roger Taylor)
7. "All God's People" – 4:21 (Freddie Mercury, Mike Moran)
8. "These Are the Days of Our Lives" – 4:16 (Roger Taylor)
9. "Delilah" – 3:35 (Freddie Mercury)
10. "The Hitman" – 4:57 (Freddie Mercury, Brian May, John Deacon)
11. "Bijou" – 3:37 (Freddie Mercury, Brian May)
12. "The Show Must Go On" – 4:36 (Queen, głównie Brian May)

Okładkę Płyty zdobią rysunki XIX francuskiego artysty Grandville”.Nie bez powodu okładkę zdobią te rysunki. Jeden z nich jest zatytułowany „Żonglujący Światami”. Co Autor miał na myśli podczas jego tworzenia? Czy to, że żyjemy jak w Matrixie i nie mamy wpływu na nasz los, a ktoś bawi się naszym życiem? Czy też pokazał na nim, że powinniśmy mieć dystans do siebie, do innych ludzi i otaczającego nas Świata? Bo „Życie jest kruchym snem” i ani się obejrzymy, a linia naszego losu może zostać bezpowrotnie przerwana? Tak zbyt dużo przykładamy uwagi do rzeczy często nie istotnych, bez znaczenia. Wyobraźcie sobie, co sam Freddie by oddał za to, by dalej żyć, kochać, być kochanym i tworzyć. Był przecież w najlepszym okresie twórczym. To był szczyt jego kariery, nie schyłek. Tak ja bym się skłaniał do tej drugiej wersji, gdzie Autor ma na myśli, abyśmy mieli do siebie więcej dystansu i szanowali to, że żyjemy. Że możemy radować się tym cudownym powietrzem. Ja przynajmniej życzyłbym sobie, żeby tak właśnie było. Ale ten obrazek to także pochwała dla radości, z chwili ulotnej, z przeżywania tego, co nas otacza i wypełnia.
Ten album składa się z 12 kompozycji. Dla mnie to koncept album z wyraźnym przesłaniem Freddie dla nas tych, którzy pozostali jeszcze na tym „padole ukochanym” zwanym ziemią. To tak, jakby Freddie opowiadał nam o swoim życiu. On nam potomnym mówi „Ludzie cieszcie się, radujcie, kochajcie i dajcie się kochać, zobaczcie, jakie to cudowne uczucie dzielić się sobą, dzielić się tym, co nas wypełnia. Przecież możecie wszystko. Dokonajcie tylko w swoim sumieniu słusznego dla Was wyboru. Ja wybrałem. Was to także czeka. Czy jesteście szczęśliwi? Ja na pewno byłem”…Takimi słowami przemawia do mnie na tym „uskrzydlonym” albumie sam Freddie wraz z pozostałymi Muzykami z zespołu Queen. Ten album to Synergy dźwięku i tekstu. Jest jak noc i dzień. Jest na nim wszystko. W końcu Freddie pozostało już zaledwie kilka chwil życia, istnienia. To mało czasu, a jednak sprostał zadaniu. Zawarł na tym albumie tyle treści, tyle treści, tyle treści.Wiekopomny przekaz. Czy Artysta ma wpływ na swoje życie, na pewno w większym lub mniejszym stopniu, ale ma. Ten album to jedność na wszystkich poziomach, zarówno tych „widzialnych jak i niewidzialnych”. Czy można nagrać, coś równie wspaniałego? Zespól Queen na albumie „Innuendo” właśnie tego dokonał.
Album otwiera niczym swoje cudowne podwoje utwór tytułowy „Innuendo”.Tak jak zacząć, to właśnie od tego kawałka. Nie mogli dokonać lepszego według mnie wyboru. Utwór tytułowy siła, moc i energia. Moc równa mocy siły bomby atomowej. Żeby była jasność mam tutaj na myśli tylko punkt odniesienia. Ta energia pozostanie z nami do ostatniego taktu. Tutaj nie ma słabych fragmentów. Tu wszystko jest zaplanowane i przemyślane do perfekcji. Po mistrzowsku zagrane i zaśpiewane. Pierwsze takty „Innuendo” i zaczyna się ta fascynująca podróż, do której zaprasza nas „Królowa”.

Insynuacja

Dopóki słońce wisi na niebie, a pustynia ma piasek
Dopóki fale roztrzaskują się na morzu i spotykają z ziemią
Dopóki jest wiatr, i gwiazdy, i tęcza
Aż góry rozpadną się w równiny
Tak, będziemy próbować nadal
Iść tą cienką linią
Będziemy próbować nadal
Po prostu wyprzedzać nasz czas
Dopóki żyjemy według rasy, koloru skóry lub wyznania
Dopóki rządzą nami ślepe szaleństwa i czysta chciwość
Tradycje, zabobony, fałszywe religie dyktują nam jak żyć
Przez wieczność, bez końca
Tak, będziemy próbować nadal
Iść tą cienką linią
Będziemy próbować nadal
Aż do końca czasu
Aż do końca czasu
Przez żal, przez całą chwałę
Nie obrażaj się o moją insynuację
Możesz być czymkolwiek chcesz
Po prostu przemień się w to, czym myślisz, że zawsze mogłeś tym być
Bądź wolny ze swoim tempem, bądź wolny, bądź wolny
Zrzeknij się swego ego - bądź wolny, bądź sobą
Jeśli jest Bóg lub jakaś sprawiedliwość na tym świecie
Jeśli jest cel, powód do życia lub śmierci
Jeśli jest odpowiedź na pytania, które czujemy się zobowiązani zadać
Pokaż siebie - zniszcz nasze lęki - zdejmij swą maskę
Tak, będziemy próbować nadal
Iść tą cienką linią
Będziemy się nadal uśmiechać
I cokolwiek się stanie
Będziemy próbować nadal
Po prostu będziemy próbować nadal
Aż do końca czasu
Aż do końca czasu
Aż do końca czasu

Mam wrażenie, że Zespól cofnął się w czasie, tak jakby ta płyta została nagrana w latach 70.W latach największej świetności Muzyki Rockowej. To, co mi się tutaj podoba, to Artyści są wierni swojej Muzyce. Nie zaprzedali się postępującej komercji. Oni są dalej sobą…i to słychać w każdej nutce na tym albumie.Fredie to nie jest typowy wokalista rockowy. To Śpiewak Operowy, Rockowy śpiewak Operowy….Pierwsze takty i…odliczanie jakby do startu …one, two, three,four..I słychać potężne uderzenie perkusji Rogera Taylora. Jakby Niebo rozwarło swoje podwoje i słychać tam z góry głos Boga. Odliczanie Freddie i potężne uderzenie i pochody gitary basowej John Deacon. Jak ta sekcja brzmi? Im dalej tym dźwięk staje się jeszcze bardziej gęsty. W tle pasaże instrumentów klawiszowych Hammonda. Im dalej tym piękniej. Wreszcie w pełnej okazałości wychodzi niczym „wąż” na powierzchnię gitarzysta Brian May.Dalej jest jeszcze piękniej i piękniej…i piękniej. Ten wspaniały pochód „trupy cyrkowej” uzupełnia, niejako spina klamrą wokalnie Freddie Mercury. I pomyśleć, że tak potrafi śpiewać człowiek, Artysta, który za chwilę, zamknie powieki. Dalej jest tylko piękniej. Z nicości pojawia się doskonała solówka flamenco. W utworze tytułowym gościnnie wystąpił Steve Howe z zespołu Yes, grając na gitarze hiszpańskiej.
Hiszpańskie inklinacje na albumie Queen. Czego tu nie ma, mniej czasu by to zajęło opisywanie, czego tu nie ma? Skupię się, zatem na tym, co tutaj jest. A jest na przykład odwołanie do „Bohemian Rapshody”.To nie jest powielanie tego utworu, to tylko wielka inspiracja. Muzycy przypominają, jak gdyby robili sobie muzycznie rozliczenie. W tle wielogłosowość tak znana z wcześniejszych albumów zespołu. Pokuszę się o taką ocenę, na swój własny użytek, że jeśli album „Innuendo” miałby się zawierać w tym jednym utworze, to zespól zawarł w nim praktycznie wszystko.Podał nam „pigułkę”, w której pokazał wszystko w warstwie muzycznej i tekstowej, co wypełniało Queen prze całą jego dotychczasową karierę….
Freddie śpiewa: „Dopóki słońce wisi na niebie, a pustynia ma piasek…będę, będziemy próbowali nadal”…Nic nas nie powstrzyma przed naszym ludzkim doświadczeniem, przed próbowaniem, nawet za cenę naszego życia, albo zwłaszcza za cenę naszego życia”. Bo kim byśmy byli gdybyśmy nie doświadczali, to przecież nasze ludzkie doświadczenie ma brzemienny wpływ na nasze losy. To nas wyróżnia na tle innych istot żywych. Człowiek to istota myśląca. Mamy wolność, mamy prawo wyboru. Możemy wszystko. Dopóki. Będę próbował. Freddie niczego nie żałuje. Czy to nie cudowny stan potencjalnego Szczęścia żyć i być Tu i Teraz? Być szczęśliwym, i jeszcze głośno o tym mówić? Nie bać się o tym mówić. Ilekroć słucham przesłania Freddie , tym bardziej zastanawiam się nad swoim życiem. Czy ja także potrafię żyć Tu i Teraz? Mówić otwarcie o swoim doświadczeniu, o swoim szczęściu? Teraz na pewno tak…tak teraz to potrafię. Potrafię dzisiaj gloryfikować życie. Bo przecież ono „Cudem jest”. Pamiętajmy zawsze o tym, nie tylko dzisiaj czytając te słowa, ale w każdej myśli w Teraz. Flamenco, dla mnie to symbolika radości, mimo, że w nim występują także elementy melancholii. Ta gitara niesie ładunek radości. Mam wrażenie, że symboliczny Torreador stanie do walki z Bykiem. W tej roli kobieta. To odwieczny problem ścierania się tych dwóch energii męskiej i żeńskiej. Energii, które się wzajemnie uzupełniają, które tworzą jedność, które nie mogłyby istnieć jedno bez drugiego. Gdyby nie było tych dwóch aspektów o odmiennym potencjale, nie byłoby zarówno nas jak i życia a co za tym idzie doświadczenia. Torreador w czarnym stroju i Kobieta w purpurowej sukni. Symbolika życia. Symbole dynamiczne w życiu człowieka. Freddie śpiewa nam o swojej radości, mówi: „Zobaczcie jestem człowiekiem, mimo tego wszystkiego, co mnie spotkało jestem szczęśliwy…… Cierpienie to niewiedza. Nikt nas nie nauczył, tak naprawdę jak żyć…a więc sami doświadczamy. Uczymy się na swoich błędach. Ale to nam jest przypisane, nauka tu na ziemi i doświadczenie. Freddie śpiewa: „Zabij swoje lęki, pozbądź się tego balastu, który Ciebie zatrzymuje przed osiągnięciem realizacji marzeń, przed samo urzeczywistnieniem”. Przez usta Freddie przemawia jakaś Wyższa Istota. Która mówi nam jak postępować, jak żyć? Jak nie stosować w życiu żadnych „protez”, dzięki którym będziemy się podpierać, zamiast czuć się wolnymi ludźmi? Mówię Ci „zabij swój lęk…”najpierw posłuchajcie mojego przesłania śpiewa Freddie…pamiętajcie, że jesteście ludźmi, jesteśmy równi i tacy sami”. Tak na poziomie człowieczeństwa nie ma między nami różnic. Różnimy się dopiero na poziomie koloru skóry, przynależności państwowej, wiary, wyznania i światopoglądu. Może warto się tego teraz „pozbyć, aby poczuć prawdziwą wolność w skrzydłach. Jesteśmy Istotami Boskimi, jesteśmy Aniołami…Rodzimy się Aniołami i jako Anioły odchodzimy. Rób, co chcesz, ale bądź wolnym człowiekiem. Nie sprzedaj swojej wolności, nie pozwól jej zatracić. Nie pozwól sobie, aby było inaczej, nawet, jeśli inni wokoło twierdza inaczej. Walcz o swoje życie, walcz o swoją wolność…będę próbował nadal”….
Ale przecież to jeszcze nie koniec, to dopiero początek….Kontynuujmy naszą muzyczna podróż….

Pora na utwór drugi na tym albumie…

"I'm Going Slightly Mad"

„Jestem nieco szalony”. Bo taki był Freddie. Bo takiego chcieliśmy zawsze postrzegać. Takiego innego odróżniającego się na tle zwykłych „zjadaczy chleba”. Artysta musi być dla nas wzorem, autorytetem. Chcemy się z nim utożsamiać słuchając tego, co ma nam do przekazania. A ma, o czym mówić. Sens jest taki „oczywisty”, Freddie przeżył jakby urzeczywistnienie jaźni, jakby mówił do nas :” Wy myślicie, zastanawiacie, się, analizujecie, …a ja już wiem, …dlatego uważają mnie z szalonego człowieka. Ale ja już poznałem sens tego wszystkiego, bytu na ziemi. Popatrzcie Natura do was przemawia, kwiaty mówią do Was, czy potrafisz słuchać, słuchać i wyciągnąć wnioski”… W tym szaleństwie, o którym śpiewa Freddie , jest jakaś metoda. Być może dla nas jeszcze dzisiaj trudna do zrozumienia, ale może kiedyś tam…uświadomisz sobie wszystko to, co oczywiste. „Ale dzisiaj Jestem wariatem, nie rozumiesz mnie. Analogicznie przypomina mi to stan, jaki osiągali polscy poeci zwani „wieszczami”. Przypomina mi to stan „Wielkiej Improwizacji”: „A imię Jego czterdzieści i cztery”…Jest taka dalekowschodnia myśl, że „mędrzec widzi w lustrze, twarz głupca, głupiec przeciwnie”. „To odwaga mówić o sobie szalony, Jestem szalony”. Przecież Freddie to człowiek odważny, właśnie nas o tym pragnie przekonać. On wieszczy…Tak na pewno w tym szaleństwie jest jakiś sens i on o tym wie…Jestem talią bez jednej karty”…Jestem szalony…a może to świat oszalał…nie Ja…”Moja droga zupełnie, nie jarzysz…a co u Ciebie”…?Figura retoryczna…A co nas czeka w warstwie muzycznej na pewno na wejście mocne dźwięki klawiszy…a potem jak zwykle mocne wejście sekcji rytmicznej i w konsekwencji wokal Freddie. Utwór nieco spokojniejszy, wręcz wyciszony w stosunku, co do tytułowego „Innuendo”.Zespól daje nam chwile muzycznego wytchnienia. Freddie jest także wyciszony, nie tyle śpiewa, co melodeklamuje, dopiero w końcowym momencie słychać ponownie siłę w jego głosie. Tak jakby opowiadał historię. Aby się skupić na przekazywanej treści należy nieco ściszyć głos i to właśnie czyni, …ale śpiewając „Jestem szalony”, ma tego świadomość i pogodził się z tym faktem…

„Headlong”

Trzeci utwór na płycie w dosłownym tłumaczeniu „na oślep”.”…I rzucasz się na oślep”. Utwór w swojej wymowie bardzo dynamiczny. Przypomina najlepsze dźwięki z albumów zespołów hard rockowych. Mocna sekcja rytmiczna i głośna gitara. Chórki tak bardzo znane z produkcji „Królowej”. Oczywiście Freddie jakże dynamiczny w śpiewie. Jakbym słyszał dynamikę Led Zeppelin i gitarę Maya porównałbym z dźwiękiem gitary Page. Ta sama dynamika i siła. Mocny fragment. Współcześnie jakby moc Metallica. A co słychać w warstwie tekstowej…Freddie stawia pytanie: „Myślisz, że jesteś tak silny”. Cel musisz osiągnąć swój cel. Myślisz, że jesteś tak silny? Przecież nic nie jest w stanie Ciebie powstrzymać, widzisz przed sobą tylko cel. Cel wyznacza Tobie Twój kierunek działania”. To rockowa „jazda bez trzymanki” zarówno w warstwie tekstowej jak i muzycznej. „Trzymaj się mocno, bardzo mocno, żebyś nie wypadł na zakręcie. W końcu szaleństwo, a rozum pozostał daleko w oddali, gdzieś tam za oknem. Ale nic, nic na to nie poradzisz”… śpiewa Freddie.

…” Wkrótce ogień szaleć zaczyna
I czyni ich więcej niż na wpół szalonymi”…

"I Can't Live With You"

W dosłownym tłumaczeniu „Nie mogę żyć z Tobą”. To kolejny bardzo szybki i dynamiczny utwór. Przywołuje najlepsze dokonania zespołów hard i art rockowych takich jak Yes czy też Genesis.
Ale to moje odczucia. Znowu powrót mocnego, świeżego głosu Freddie. Muzycznie sekcja i wokale brzmią jak wycięte z lat 70 tych. Wspaniałe brzmienie Brian May także nie pozwala o sobie zapomnieć, „dekorując” kolejne sekundy tego utworu swoimi krótkimi dynamicznymi solówkami. Dalej jakbym słyszał Yes z okresu albumu „90125” i ”Owner of a Lonely Heart” oczywiście mam tutaj na myśli aspekt pozytywny tego brzmienia. Ale mimo tego odwołania, to dalej brzmi jak Queen. Wokalnie słyszę w głosie Freddie „frazy” samego Roberta Planta. Blues - rockowe pasaże muzyczne. A co słychać w warstwie tekstowej. „Nie mogę żyć bez Ciebie, ale nie mogę z Tobą. Nie mogę od Ciebie odejść, ale trudno mi zostać”... Taka huśtawka. Freddie ponownie staje przed trudną sztuką wyboru. „Co mam wybrać, co będzie dla mnie, a co będzie dobre dla drugiej strony? Zjawisko Miłości. Czy trzymać się kurczowo partnera, w związku, czy dać mu większą swobodę, większe poczucie wolności? Freddie się wacha, nie chce skrzywdzić swojej drugiej połowy. Prawdziwa Miłość daje wolność, uskrzydla, przynosi radość i daje poczucie szczęścia. Jak kochasz, to mimo tego stanu Serca i Umysłu rozgrywającego się na granicy szaleństwa, to jednak cudowne uczucie. Miłość „zabiera kochankom powietrze”, „dusi jak wąż”, ale daje także uczucie czegoś więcej, jakiejś bliskości. Poprzez drugiego człowieka, dotykamy choćby tylko przez „zasłonę” i tylko przez krótką chwilę Sacrum. Namiętności rządzą się swoimi prawami. Czasem trudno jest nam nad nimi zapanować. Freddie o tym wie, ma tego pełną świadomość. Na końcu powtarza „Wiem, już wiem nie mogę żyć bez Ciebie, nie mogę żyć bez Ciebie…Nie mogę żyć bez Ciebie. Zwycięstwo Miłości mamy nadal siebie ,na milion lat siebie…Baby, Baby, Baby”…

"Don't Try So Hard”

„Nie staraj się tak bardzo”…Ten utwór to chyba ostateczny rozrachunek z życiem Freddie. Pogodził się już z tym, co go w życiu spotkało. Jakie to ważne pogodzić się ze sobą w godzinie przejścia na „Drugą stronę tęczy”…Mówi nam to z takim spokojem w głosie, nawet mu nie zadrżał głos. To ballada rockowa.Dla mnie takie muzyczne „Schody do Nieba” Led Zeppelin. Bo to właśnie są dla Freddie „Schody, gdzieś tam w nieznane. Ja widzę przed sobą zasłonę z mgły i gdzieś tam na końcu tej drogi przebija się światło…cel naszej wędrówki tu na ziemi. „Nie rób nic na siłę. Bądź swobodny w tym, co robisz podaje nam wskazówki, uczy nas z własnego doświadczenia. Pozwól sobie na doświadczanie, nie obawiaj się, jeśli upadniesz. Po każdej klęsce jest wzlot do góry, po każdym upadku jesteś w stanie się podnieść. Ciesz się każdym kęsem, każdym momentem życia. To takie ważne, zdobyć taką umiejętność. Dziękuj swoim szczęśliwym gwiazdom. Zawsze jest nadzieja, ona odchodzi ostatnia. Doceniaj każdy chwilę w życiu, tak jakby była ostatnią. Nie staraj się tak bardzo. Niczym w Desideracie pada komentarz, „Nie słuchaj głupców, te wszystkie wymyślone zasady, które nas oddzielają od naszej Miłości, od naszej wolności. To wszystko tworzą głupcy. Pamiętaj nie daj się w tym zatracić, to tylko głupcy. Bądź sobą”... Można jeszcze dodać „Żyj i daj żyć innym”. W podsumowaniu Freddie wykrzykuje „To piękny świat, to proste życie dla mnie. Nie staraj się tak bardzo….

, …„Kiedy burze szaleją wokół ciebie
Zostań dokładnie tam gdzie jesteś”…

Muzycznie utwór zaczyna się od flażoletów na gitarze Briana Maya. Zaraz po tym rozlega się delikatny głos Freddie Mercury. W tle słychać instrumenty klawiszowe ,tak charakterystyczne dla zespołu Queen ,ale także Genesis i Rick Wakeman. I mocne wejście perkusji i ten wspaniały dźwięk gitary basowej. Głos Freddie potrafi „przebić się przez najtwardszą skałę, i skruszyć ją na proch”. Nie ma dla niego granic, przebija się do naszej świadomości. Gitara Maya jest w wymowie melancholijna rejestry, bardzo wysoko osadzone. Ta gitara podobnie jak wokal przeszywa na wskroś…i oto właśnie chodzi, aby dotrzeć do naszego Serca i Umysłu. Freddie raz jest w tym utworze bardzo delikatny, subtelny, aby w innym fragmencie uderzyć w Nas z całej siły „wokalnego dzwonu”. Cóż to za solówka Maya. Czy gitara może jeszcze bardziej „łkać i ronić łzy” w naszym Sercu?…

"Ride The Wild Wind"

„Ujarzmij dziki wiatr”. Nie wiem czy tylko ja ,ale słyszę pobrzmienia Pink Floyd, Rogera Watersa z albumu „The Pros & Cons Of Hitch Hiking” a nawet współczesnego Archive, Oczywiście wiadomo ,kto inspirował się kim. Zresztą należy tu nadmienić ,że wiele zespołów inspirowało się zespołem Queen. Ponownie bardzo szybki i dynamiczny rockowy kawałek. W wyobraźni siedzę za kółkiem sportowego jaguara i pędzę przed siebie z otwartym szyberdachem a moje włosy rozwiewa mi pędzący wiatr. Warstwie tekstowej Freddie namawia nas: „Żeby nie czekać, już teraz podjąć decyzję. Bo czasu mamy niewiele. Spieszmy się mamy wszystko, co nam do szczęścia potrzebne, więc korzystajmy z tego dobrodziejstwa. Nie czekaj, działaj. Freddie namawia nas do podjęcia szybkiej decyzji i działania”... Porównuje szybkość działania do pędzącego sportowego samochodu i wiatru. Co muzycznie gitara, a raczej dwie gitary solo i bas, sekcja i pędzimy, szybko przed siebie...Ten sposób gry muzyków przywołuje w naszej wyobraźni uczucie pędu, uczucie wiatru. W tle słychać efekty pędzących samochodów. Ten utwór wyraźnie pobudza do działania naszą wyobraźnię. Jest głośno i gęsto muzycznie. Tyle się dzieje w jednej chwili. Gitara Maya wręcz „leci w powietrzu razem z perkusją Taylora w pędzącym wirze powietrza”. Solówki są bardzo szybkie wszystko tu jest szybkie nawet głos Freddie. A „kibice w tle poganiają nas do działania. Niczym na stadionie brytyjskim podczas meczu reprezentacji Anglii. Na pewno efekt został osiągnięty. Freddie jednak nie chce pozostać w tym pędzie sam , jednak wie , że potrzebuje swoją drugą połowę. Wtedy taka podróż ma sens. O wiele jest piękniej być ze swoja Miłością. Spieszmy się…Ujarzmij dziki wiatr…

...Pozwól mi wziąć twą dłoń, 
pozwól mi być Twoim przewodnikiem”…

"All God's People"

„Cały lud Boży„ To utwór w stylu Gospel. Wybuch Radości. „Cieszmy się i dzięki za Nasze Życie”. Po tym jak Freddie pogodził się już z własnym losem, przyszedł czas na wybuch radości. Teraz staje się jeszcze bardziej moralizatorski w swoim przekazie. On już nie tylko mówi, on naucza. Staje się dla nas „drogowskazem” na naszej drodze życia. Czy jak postępować, jak żyć? „Wszyscy jesteśmy Narodem Boga, wszyscy Jesteśmy Dziećmi Boga. Bądźmy dobrzy, pomagajmy innym potrzebującym, patrzcie jak wspaniały jest Wasz Pan. Chwała, Chwała, po trzykroć Chwała mu za to. Freddie staje się Mistykiem. W zastępstwie Boga uczy, radzi i wychowuje. Tego przekazu, tego śpiewu nie powstydziłby się najlepszy Chór z Harlemu. Freddie widzimy Teraz w zupełnie innej dla niego odsłonie.. Pokazuje, jaki jest wszechstronny w tym, co robi. Wokalnie jest nieograniczony w tym, co robi. Jeśli wcześniej było głośno i mocno to teraz jest jeszcze wybuchowo. Potężny ładunek energii..
Muzycznie utwór okraszony ponownie solówkami Maya i połamanymi rytmami basu i perkusji. Wolność w wyrażaniu muzycznym. Ale ja także słyszę odniesienia do rytmów afrykańskich. W końcu Gospel to Muzyka Afro amerykanów. A jakby już tego było mało, dalej słyszymy inklinacje bluesowe, to także źródło pochodzi od rytmów Afro. Przywołuje to inspiracje takimi tuzami muzycznymi jak Peter Gabriel, Paul Simon, Jon Anderson. Chóry Anielskie, wysokie rejestry dla podniesienia emocji chwili. Ten głos rozbrzmiewa po całej ziemi. Niech cały lud to usłyszy!
Muzycznie na uwagę zasługują ha ha ha ! wszyscy.te dźwięki są takie wyraźne zarówno szybkie solówki na gitarze, jak cała sekcja z basowa ramą i nieodzowne w takim wypadku klawisze Hammonda. Radość na wszystkich poziomach. Chwała Panu! Kochajcie i bądźcie wolni to przekaz Freddie dla Nas ludzi ….Ha ha ha ! Za każdym kolejnym przesłuchaniem słyszę na końcu fragment tematu  Ray Parker Jr. – „Ghostbusters”.

…”Rządźcie sercem i kierujcie się sumieniem
Wszyscy jesteśmy narodem Boga”…

These Are the Days of Our Lives

Dni naszego życia. Kolejny spokojny, ale dynamiczny utwór. Wokal Freddie „oplata się wokół nas samych”. To podróż Freddie do przeszłości, do lat swojego dzieciństwa. Do tych wspaniałych chwil, kiedy byliśmy otwartymi, spontanicznymi i niewinnymi dziećmi. Wszystko w tamtym czasie było takie proste i oczywiste. Byliśmy młodzi, szaleni, żyliśmy dla zabawy. Byliśmy tacy szczęśliwi wtedy…Wszystko przeminie, ale to jedno pozostanie i to wiem na pewno, że wciąż Ciebie kocham. Dalej śpiewa Freddie, „że życie tak szybko przeminęło, a on chciałby jeszcze raz wrócić do radosnych lat dzieciństwa i swojej młodości. Coraz bardziej uspokojony i pogodzony z losem. Nie możesz cofnąć wskazówek zegara, nie możesz zawrócić fal morskich. Czasem wydaje mi się ,że to było tak niedawno. Tylu rzeczy nie potrafię, co za wstyd. Ale wiem ,że wciąż Ciebie kocham”...
Muzycznie bardzo spokojny utwór ale na uwagę zasługuje „splątana” solówka Briana, wspaniała linia melodyczna basu i bębny ,który mi przypominają na końcu utworu inny utwór tym razem Cyndi Lauper „True Colors”.

…”Złych rzeczy w życiu było niewiele.
Tamte dni przeminęły, ale jedna rzecz jest prawdziwa
Kiedy patrzę, dochodzę do wniosku, że wciąż cię kocham”…

Wciąż cię kocham...

"Delilah"

Freddie na chwilę zapomniał o swoim rozrachunku z zżyciem.Na pewno nie to dalszy ciąg jego rachunku sumienia.Tym razem przyszła pora na piosenke poświęcona swojej ukochanej kotce Delilah. Freddie pokazuje nam, jaki ma dystans do życia. Ile ta mała żywa istotka znaczyła dla Freddie.To był nie tylko kotek, to był przyjaciel Freddie. Tak samo ważny jak inni otaczający go ludzie. Brzmi to w warstwie wokalnej jak żart muzyczny, przemawia za tym śmieszna solówka gitarowa i dopasowany do tego wokal. Całość jednak brzmi bardzo interesująco. W końcu Freddie śpiewa o swoim przyjacielu, to nie ma znaczenia, że przyjaciel chodzi zamiast na dwóch , to na czterech łapkach i mówi „miau, miau, miau”…Freddie śpiewa , że jest szczęśliwy i to się naprawdę w tym przekazie liczy. Kotka jest nieprzewidywalna, potrafi być przebiegła ,a nawet podrapać pazurkami, ale to wciąż jest tak samo ważną istotą w życiu Freddie Mercury. „Dzięki Tobie się uśmiecham. A miałem się rozpłakać…Sprawiasz , że jestem szczęśliwy”…Prawdziwe uwielbienie dla kota ,raczej kotki…

..."Miau, miau, miauu
Jesteś zniewalająca – kocham Cię, Delilah
Delilah, kocham cię"...

Sprawiasz, że jestem bardzo szczęśliwy

"The Hitman"

Dosłownie „Jestem mordercą”. Ja to odbieram jakby Freddie rozmawiał ze swoją drugą ukochaną osobą. To taka chęć pokazania siły. Zobacz, jaki jestem ważny, zobacz, jaki jestem silny. Płatny morderca kojarzy się z kimś bardzo zdecydowanym, pewnym siebie. Może nam się to podobać, lub nie, ale tak jest. Freddie ten tekst potraktował jak żart muzyczny. Ten tekst to opis dominacji nad kobietą. Ale tak na wesoło. Ludzie w związkach lubią ha ha ha! Zapewne takie zabawy dla urozmaicenia życia w alkowie. Kochanie „Jestem mordercą. Albo inaczej kochanie zabawmy się ja będę odgrywał tego zdecydowanego mężczyznę, a ty będziesz grała uległą kobietę. Kochanie czy jesteś gotowa na kąsanie? A może Freddi miał, co innego na myśli…Muzycznie utwór jest w stylu mocnego, dynamicznego kawałka rockowego. Mocne hardrockowe brzmienie.Jakbym słyszał Deep Purple z Gilanem z okresu wydania „Made in Japan”, albo Black Sabbath z Ozzy Osbourne z okresu albumu „Paranoid”.Twarda amerykańska szkoła gitarowa. „Patrz Jestem mordercą”. Wokal jak na „mordercę”, bardzo silny, mocny, zdecydowany. Nie zabrakło tu urozmaiconych solówek opartych na liniach bluesowych. Sekcja także nie pozostaje w tyle za resztą. Brzmi ten kawałek jak walec, działa jak dobrze naoliwiona maszyna…Stare, klasyczne bluesowo-rockowe klimaty…The Hitman…

,,,”Nie sprawiaj, abym był zły
Będę twoim płatnym mordercą – jestem głupcem dla twojej miłości”…

"Bijou"

„Klejnot”. Zacznę od tego, że Brian May wzniósł się po raz kolejny na wyżyny mistrzowskiego opanowania gryfu gitary. Ten dźwięk, jaki wydobywa z instrumentu, jest tak niezwykle przejmujący. Gitara w rękach Maya „łka rzewnymi wielkości grochu łzami”. Poprzeplatane jest to krótkim wejściem wokalu Freddie, by po chwili uderzyć z jeszcze większą siłą ściany dźwięku. Ten dźwięk przebija się przez wszystko. Bardzo mi odpowiadają te wysokie rejestry. Niczym „wiertło widiowe przebija się do twojej czaszki, niczym wiertarka udarowa dowierci ci się do samego centrum myśli”... Ten dźwięk wypełnia całą przestrzeń dokoła, cali jesteśmy zanurzeni w tym dźwięku. Gitara, w tle klawisze, ale jaka siła. „Krew z uszu, „…ale co tam, przecież ja uwielbiam takie dźwięki, im wyżej, tym lepiej. A Brian May Nam nie odpuszcza. To jedna z najpiękniejszych solówek gitarowych. W końcu to Brian May. Ta gitara przemawia do mnie transkodując język dźwięku na język ludzki. Tyle w tym dźwięku jest treści. Jest tam i Prawda i Miłość i Sacrum…Na fali dźwięku wydobywającego się z klawiszy Hammonda „płynie po niebie” ta solówka”. Muzycznie ten utwór kojarzy mi się z dokonaniami zespołu Pink Floyd - Shine On You Crazy Diamond., a także Roger Hodgson – „Lovers In The Wind”.Ha ha ha! To chyba przez moją „rozbujałą” wyobraźnię powstają w mojej głowie te skojarzenia. A co w warstwie tekstowej Freddie już całkowicie pogodzony ze swoim losem. Jego głos brzmi łagodnie, tak lekko, śpiewa:, „że już na zawsze pozostaniemy razem, nigdy się nie rozdzielimy. Jesteśmy sobie przeznaczeni. Ty i ja to jedno. Ja nie mogę istnieć bez Ciebie. Ty jesteś moim powietrzem, jesteś moim życiem. Na zawsze pozostaniemy kochankami…Na zawsze”. Czy można powiedzieć komuś coś równie pięknego, jak nie opuszczę Ciebie i pozostanę z tobą na zawsze? Miłość, dla której nawet śmierć nie jest przeszkodę na to, aby być razem. Freddie porównuje swoją miłość do klejnotu. Do czegoś niezwykle wartościowego. Cennego. Na zawsze razem…Jesteśmy Aniołami, mamy skrzydła. Potrafimy latać…

…”oddamy resztę swych dni tylko sobie
Przez resztę swych dni - kochankowie
Już zawsze - tak - na zawsze
Mój klejnocie”…

"The Show Must Go On"

„Przedstawienie musi trwać”…

Utwór ostatni na płycie. Wieńczy dzieło zespołu Queen i Freddie Mercury. Teraz skończyły się żarty. Wszystko zaczyna się już na poważnie. Tekst tego utworu nawiązuje do śmiertelnej choroby Freddie Mercury. Wie, że umiera, to jego ostatnie chwile, ”Piasek w Klepsydrze zaczyna się przesypywać …do końca, To Jego Apogeum. Ale potrafi zaśpiewać: „Przedstawienie musi trwać”... Dla niego to początek innego życia poza granicami śmierci. Ale nie smućcie się wy zostajecie, Wy jeszcze żyjecie. Macie jeszcze nadzieję Jednak to takie ludzkie odwaga miesza się ze strachem. Freddie pyta sam siebie o sens tego wszystkiego pozostawiając to pytanie retoryczne w pustej przestrzeni… Może to pytanie dla nas? Czy wiemy, jaki jest sens tego wszystkiego? Przecież do tej pory był silny, uczył jak żyć. Czy więc w obliczu fizycznej śmierci poczuł obawę, co stanie się po przejściu na druga stronę? Nie to nie jest w stylu Freddie. W kolejnym wersie mówi:, „że moje serce pęka, makijaż ulegnie złuszczeniu, lecz mój uśmiech pozostanie. Dalej mówi: „stawię czoła z szerokim uśmiechem, nigdy się nie poddam…i ostatnie jego wypowiedziane tu na ziemi muzyczne słowa: „będę przechodził wszelkie granice, muszę znaleźć wolę by pociągnąć to dalej…Ruszamy z przedstawieniem Przestawienie musi trwać….I Trwa do dzisiaj…

Puste przestrzenie - po co my żyjemy?
Opuszczone miejsca - zgaduję, że znamy wynik.
Dalej i dalej...
Czy ktokolwiek wie, czego poszukujemy?
Kolejny bohater, kolejna bezmyślna zbrodnia
Za kurtyną, w pantomimie
W szeregu równaj!
Czy ktokolwiek chce to jeszcze tolerować?
Przedstawienie musi trwać!
Przedstawienie musi trwać! Tak!
Wewnątrz moje serce pęka
Mój makijaż może się złuszczyć
Lecz mój uśmiech wciąż pozostanie
Cokolwiek się zdarzy, pozostawię to przypadkowi.
Kolejny zawód sercowy, kolejny nieudany romans
Dalej i dalej...
Czy ktokolwiek wie, po co żyjemy?
Chyba się uczę, muszę być teraz bardziej czuły
Niedługo będę skręcać, już zaraz za rogiem
Na zewnątrz już świta
Jednak wewnątrz w ciemności tęsknię, aby być wolnym!
Przedstawienie musi trwać!
Przedstawienie musi trwać!
Wewnątrz moje serce pęka
Mój makijaż może się złuszczyć
Lecz mój uśmiech wciąż pozostaje
Moja dusza jest pomalowana jak skrzydła motyli
Wczorajsze baśnie urosną, lecz nigdy nie zginą
Mogę latać, moi przyjaciele!
Przedstawienie musi trwać!
Przedstawienie musi trwać!
Stawię temu czoła z szerokim uśmiechem,
Nigdy się nie poddam
Dalej z tym przedstawieniem!
Będę gwiazdą programu
Będę przechodził wszelkie granice
Muszę odnaleźć wolę, by ciągnąć to dalej (Ruszamy z przedstawieniem)
Ruszamy z przedstawieniem!
Przedstawienie musi trwać...

Stopka

Z czego korzystałem przy pisaniu tej recenzji:

1.Wikipedia
2.Album Queen „Innuendo”
3.Mój Umysł, zmysły, wrażliwość duszy...





Brak komentarzy: